rodziłam naturalnie w USK w sierpniu, bylo ok, choc pani na rejestracji na dobry wieczor (3 w nocy) nie byla zbyt mila i chciala mi wmowic ze "wydaje mi sie iz rodze a czop odchodzi na 2 tygodnie przed porodem" ale potem wszystko potoczylo sie dobrze czyli porodowka i czekanie na rozwarcie, dogladaly mnie mile dziewczyny praktykantki, zostalo zrobione usg aby ustalic jakiej wielkosci jest maluch, podlaczono oxy, znieczulenie zrobione bdb mimo iz zrobilo mi sie niedobrze bo anestozjolog jechał fajkami a ja nienawidzę zapachu papierosów, faza parcia: 10 min, pani położna odbierająca poród - ŚWIETNA! Mąż obok - jeszcze lepszy. Szycie krocza - takie sobie, za pierwszym razem lepiej mnie zeszyli. Po porodzie dostalam malucha na dosc dlugi czas bo okazalo sie ze na salach poporodowych nie ma miejsca. Ale nie cierpialam z tego powodu bo akurat byly okropne upaly a porodowka jest klimatyzowana. W szpitalu bylam 2 dni i do domu. Jedzenie slabe ale kawa inka swietna. Drugi raz rodzilam w USK i wspominam to bardzo dobrze. Idealnie nie było ale nie oczekiwalam ze beda mnie jakos specjalnie traktowac i moze dlatego wspominam porod bardzo dobrze. I uwazam ze szkoda przeplacac w prywatnych placowkach bo w dzisiejszych czasach pieniadze nie rosna na drzewach a dzidzia kosztuje (przez miesiac zeszlo mi ponad 300 pieluch) No chyba ze kogos stac i po prostu nie umie przezyc biedy szpitalnej. Ja uwazam ze USK jest bardzo dobrym szpitalem na porod. Ale to moje zdanie, mialam szczescie tam urodzic 2 zdrowych dzieci.