larvunia podejrzewam, że jak się uprzesz, że chcesz być w staniku to nie powinny robić ci problemów...ale pamiętam, że na izbie przyjęć kazali mi rozebrać się do naga i ubrać tylko koszulę do rodzenia (mężowi kazała zabrać wszystkie ciuchy "cywilne" to zaniósł od razu do auta...a potem powiedziała, że mogę ubrać sobie majtki...jak były już w aucie ;/) więc nie miałam nic...
nie chcę wprowadzać cię w błąd i piszę tylko na podstawie moich doświadczeń.
gaja i kasileum dzięki kochane!!! :***
byłam u chirurga i trochę mnie uspokoiła, bo lena ma ziarninę na pępku i trzeba czasu żeby się wygoiło, po za tym ma odleżynę na pępuszku (na dole) od długo utrzymującego się kikuta...ale to też "ma się bez problemu zagoić"...także czekamy...jakby się zaczerwieniło to natychmiast na izbę przyjęć. No i do kontroli za 2 tygodnie w szpitalu (w ogóle kobieta chirurg rewelacyjna w GLS, dawno nie spotkałam tak dobrego podejścia i tak fajnego lekarza).
A co do porodu w Skwierzynie to parę dni temu rozmawiałam z moją fryzjerką która tam rodziła (3 miesiące temu) i mega niezadowolona (ona miała cesarkę) mówiła, że dziecko dostała od razu...a na dodatek dzwonki nie działały!!! (wzywające położne) i dramat...mówiła że krzyczała żeby któraś przyszła to potrafiły przyjść po 2 godzinach! kroplówkę jej podawali na 1 godzinę a zmienić ją przyszła za ok 2! to samo do dziecka...wiadomo wstać nie można, dziecko płakało a one nie przyłaziły....masakra, jak mi zaczęła mówić...wcale nie lepiej niż w Gorzowie, a wszyscy tak chwalą Skwierzynę.... :/ widać "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma"....