Oj, mówię wam dziewczyny, jaka mała terrorystka mi rośnie... a może to u mnie jakiś kryzys laktacyjny, już sama nie wiem...wczoraj przez 5 godzin na przemian albo płakała bo nie była przy cycku, albo siedziała przy cycu i się wściekała

dopiero właśnie spacer, na który ubierałam się pół godziny... dał mi trochę odetchnąć, bo pospała. Dziś jak nam się uda wyjdziemy na dłużej, bo przez okienko pięknie świat wygląda

Ale najfajniej jest jak idę z Alą po Łukasza do przedszkola, to jest kolejny dowód na to jak młody się cieszy, że ma siostrę, wszyscy którzy wchodzą bądź wychodzą są zaczepiani przez Młodego żeby podeszli do wózka i zobaczyli jego siostrzyczkę

muszę czerwoną kokardkę przyczepić w końcu...
Pisałyście o pierwszych ruchach dzidzi, bardzo wcześnie jak na pierwiastki je czułyście, ale każdy jest inny i każda ciąża jest inna. Ja Alę poczułam w 16tc, a Młodego w 19tc.
A co do wizyt u lekarza to od 32tc chodziłam co dwa tygodnie, a od 36tc co tydzień i od wtedy miałam co tydzień robione KTG.
Wczoraj mąż pojechał złożyć wniosek do żłobka, mam nadzieję, że się dostaniemy, choć o 7:30 rano wniosków już była cała teczka :-( musimy tylko dostarczyć zaświadczenia o zatrudnieniu (pierwszy raz się z tym spotykam), i tu problem bo ja kadry mam poza miejscem pracy, wrrr zawsze pod górę...
Dobrze, że chociaż jest słoneczko :-)
