reklama

Poród w Holandii 2011

Nie są az takie złe...no ale Holendrzy się zajadają...jak mój mąż do pracy zaniósł z okazji narodzin to nie było Hol. żeby nie zjadł i nie cieszył się że takie pyszne:rofl2:
 
reklama
Astrid mysmy tutaj kiedys na ten temat rozmawialy haha, i ja z ciekawosci sprawdzilam, to jest najtansza forma poczestunku bo paczka takich biszkoptow/sucharow kosztuje 42 centaury w LIDLu posypka i maslo pewnie nie wiecej :D

ale skoro macie lodowke, to ja bym sie zaopatrzyla na Twoim miejscu w kabanosy i samo lekker jedzonko bo pamietam ze szpitala ze te ichnie sniadanka to takie pakowane pojedynczo szynki i serki , male maselka i razowy chleb. Nic fajnego , zreszta jak cale holenderskie jedzenie, tyle, ze mozesz sobie wybrac.
 
Ostatnia edycja:
Wyślę Męża do Lidla po konkretne zakupy :D. Sucharki są akurat bardzo dobre. Natomiast może i Holendrzy lubią anyżek, mnie na sam zapach cofa :eek:. Obawiam się, że mogłabym puścić pięknego kolorowego pawia, niczym z Łazienek Królewskich. Nie zapomnę, jak na początku ciąży byliśmy w Rijswijku na zakupach w galerii i jechaliśmy w jakimś Media Markcie windą. Jechały z nami jakieś panie i ciumkały właśnie cukierki anyżowe... myślałam, że umrę.

Nawet, jak kupiliśmy raz jelly beans na wagę w milionie smaków, to z M. wybieraliśmy te anyżowe i wywalaliśmy, żeby czasem nie natrafić na żadnego. Potem się wycwaniiliśmy i jak chodziliśmy po beansy, to wybieraliśmy tylko te smaki, jakie nam pasowały i mieszaliśmy.
 
Ostatnia edycja:
A ja nie lubię lukrecji...:no:Pamiętam jak spróbowałam pierwszy raz u męża w biurze i zaraz do papierka schowałam... Holendrzy popatrzyli na mnie bez zrozumienia...
 
A ja nie lubię lukrecji...:no:Pamiętam jak spróbowałam pierwszy raz u męża w biurze i zaraz do papierka schowałam... Holendrzy popatrzyli na mnie bez zrozumienia...

Dla mnie lukrecja i anyż to to samo świństwo. A co konkretnie smakuje tym anyżem, posypka czy ten krem? Bo już mnie przeraża fakt takiej "nagrody" za poród.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry