Ja się wypowiem na ten temat. Co prawda było to w 2009 roku jak rodziłam przez cc planowane ze względów medycznych. Cc wykonywał mój lekarz prowadzący, do którego chodziłam prywatnie i pod tym względem byłam zadowolona. Zajął się mną przy cc jak i później( było widoczne to że chodziłam do niego prywatnie, ponieważ był u mnie codziennie pytając jak sie czuje itd, natomiast dziewczyna leżąca w tej samej sali i chodząca do niego na NFZ była omijana przez niego.Raziło to po oczach). Panie położne, pielęgniarki z sali operacyjnej i tzw bocianówki też były przemiłe. Mężowi nawet kawę robiły, bo akurat tak się złożył, że przyleciał z zagranicy godz przed cc. Natomiast panie położne , na które trafiłam już na sali to była porażka. Akurat trafiłam na dwie starsze babki. Były okropne. Nie pomocne w żaden sposób.Mąż prosił je żeby podłączyły dzwonek koło mojego łóżka bo on juz musiał opuścic teren szpitala bo wieczór był to stwierdziły że one sprawdzają co się dzieje i nie dały. (oczywiście nie sprawdzały).Po jakimś czasie przyszła młodsza sympatyczna pani chyba z noworodków i poprosiłam ją o lek przeciwbólowy bo na prawde już nie dałam rady. Po 5 minutach wpadła jedna z tych super położnych i zaczeła się drzec na mnie,że ja już dostałam leki i wiecej nie dostane. Więc zwijałam się z bólu przez jakies 2 godz po ktorych dały mi lek. Akurat tak się złożyło że to planowane wstawanie po 8 miałam już w nocy gdzie nikt przy mnie nie był, i te cudowne panie kazały mi wstać i isc do łazienki się wykąpać.Niestety zrobiło mi się słabo i prawie zemdlałam. Ku mojemu zdziwieni posadziły mnie na łóżku oznajmiły, że za 5 minut wracają a ja mam być gotowa. I wróciły, zaprowadziły mnie do łazienki i tam zostawiły samą sobie, wykąpałam się poszla na sale, dziecko przewinęłam>Wszystko to trwało, a one nawet nie sprawdziły czy ja żyje. Sale wtedy były przed remontem więc nie bede ich stanu opisywać. Druga sprawa Pani kierowniczka z noworodków też była bardzo nie miła. Opryskliwa wręcz. Zamiast pomóc mi przy ubieraniu po kąpaniu dziecka to darła się na mnie, że nie umiem tego robić itd. (miała 24 lat i pierwsze dziecko, skąd miałam to umieć?). Co do karmienia położne naciskają na siłę na karmienie, ale nie pokazują jak to robić Ja poprosiłam o pomoc panie z noworodków i one mi pomogły i to z chęcią. Ale były dzieweczyny na sali które siedziały z laktatorami calymi dniami i płakały bo mleka nie miały A one chodziły i się smiały z nich. Ale ten typ tak ma, widocznie źle trafiłam , bo kolejne położne były OK. Lecz ja osobiście poskarżyłam się swojemu lekarzowi i w dzień w którmy wychodziłam do domu były te same niemiłe położne, i bardzo ciepło mnie żegnały. Ale teraz będą już w 36 tyg ciąży wracam tam też na cc. dlaczego ? ponieważ bardzo byłam zadowolona z przebiegu samego cc co było dla mnie ważne. I mam zaufanie do swojego lekarza, który tam pracuje. A co do reszty. ...Jestem starsza i mądrzejsza i wiem ze tym razem nie dam sobie zrobic krzywdy. Jeżeli tylko któraś coś będzie nie tak jak trzeba-zrównam ją z błotem. Bo to nie te czasy że lekarz to guru wszystkiego a pacjent nie ma prawa się odezwać.