jaskółka - jak już byłam na sali porodowej to położna powiedziała mi, żeby podczas parcia mieć zamknięte oczy (chodzi pewnie o to, że jest wtedy duży nacisk i ciśnienie, więc pewnie żeby nie uszkodzić gałek), poza tym powiedziała mi żeby nie dawać za wygraną i słuchać lekarza co będzie mówił. Chodziło jej o to że czasem lekarz mówi "przeć" a kobieta mówi "ja już nie mogę".. w każdym razie przed samym porodem trzeba się zawziąść w sobie, dać z siebie 100% i przeć z całych sił. U mnie było tak, że lekarz wszystko mówił.. czyli: teraz przeć, teraz przestać, teraz jeszcze raz przeć itd. Przede wszystkim trzeba zaufać lekarzowi i położnej bo oni widzą na bieżąco co się dzieje i im łatwiej powiedzieć kiedy powinno być parcie a kiedy pauza.
Monila - u mnie o lewatywie nic nie mówili, i niestety mimo że byłam przed samym porodem w toalecie i wydawało mi się, że jestem wypróżniona to i tak podczas porodu parcie było tak silne, że w którymś momencie poczułam że chyba jednak coś tam zalegało w jelitach no i była mała "wpadka"..

z jednej strony było mi głupio bo to taka niecodzienna sytuacja więc odruchowo juz po wszystkim przeprosiłam, ale położna jakoś się tym nie przejęła, tak jakby to było coś normalnego.. no i w sumie myślę, że to jest coś normalnego.. przecież czasem kobiety zostają przywiezione do szpitala w trakcie trwania akcji i gdzie tu jest czas na myslenie o lewatywie? ja w każdym razie, jak będę miała rodzić teraz to spytam wcześniej czy mam sobie zrobić lewatywę czy nie..
a co do pytania kiedy robić tę lewatywę to wydaje mi się że dopiero w szpitalu.. u mnie np odejście wód miało miejsce w czwartek ok.16:00 a rodziłam dopiero następnego dnia ok. południa.. tak więc zrobienie lewatywy w czwartek byłoby bez sensu..