Ja z nocnymi zawalczylam w te wakacje, zanim sie Maciek pojawil, kryzysy byly chyba ze dwa, ostatni konkretny, juz po urodzeniu Macka, w koncu nie wiem czy to stres w nocy na brata, czy zaziebil pecherz, czy tak poprostu. ale wytrzymalam i dalej mamy suche noce. w dzien mi Tomek juz nie sypia, a na podroze to juz nie pamietam kiedy mu zakladalam, zatrzymujemy sie jak chce siku i tyle.

