Zaczęło się latem, kiedy z młodszym synem leżałam w szpitalu. Węzeł sanitarny wołał o pomstę do nieba ale chcąc nie chcąc latem trzeba było wziąć prysznic i korzystać z toalety przez tydzień pobytu. Ostatniego dnia musiałam coś złapać, strasznie mnie swedzialo... w okolicy intymnej, dokladniej lechtaczki. Ginekolog na wakacjach więc pani w aptece poleciła mi clotrimazol. Pomogło, smarowalam 3-4 razy dziennie. Na poczatku grudnia znów to samo, choć miałam dłuższy czas spokój. Niestety clotrimazol nie pomógł a mnie gin dał antybiotyk bo poszło mi na pęcherz ale przeszło. Dodatkowo dostałam globulki dopochwowe przeciwgrzybicze. W sobote znów ten świąd ratuje sie clotrimazolem ale martwi mnie że to powraca. Czy powinnam stosować na stałe jakieś globulki dopochwowe które działają chroniaco? Świąd wystepuje w okolicach lechtaczki a nie pochwy.