reklama

Poznajmy się

Unita, ja mam męża 2 lata młodszego, też mi nikt nie daje mojego wieku, ale jakoś wizja 30stki mnie przeraaaża...

sprite, mam ten sam problem! Nigdy nie pamiętam, ile mam skończone a ile rocznikowo ;-)
 
reklama
Nulini wizja trzydziestki przeraża wszystkie kobiety, obserwuję dookoła, nawet o depresję te trzydzieste urodziny się ocierają, ale to jest tylko moment... po urodzinach uświadamia się w główce, że jednak nic się nie zmieniło... Koleżanki w pracy mi mówiły, że trzydziestka to nic, ale po czterdziestce wszystko się u kobiety zmienia :no:. Wtedy będziemy się dołować, póki co trzeba korzystać z życia :happy2:
 
Haha, jezyk... jakoś trzeba odreagować :-D Ja też poszalałam w trzydziestkę... w Druskiennikach na basenach, na dyskotece. U mnie życie się w ogóle wywróciło do góry nogami jeszcze przed trzydziestką, także przewrót pełną parą :cool2:
My kobiety obdarzone w przeciwieństwie do płci brzydkiej urodą i tym kobiecym czymś cierpimy widząc, że tracimy z czasem nasze walory.
Jednego jestem pewna... im więcej uwagi kobieta poświęca zewnętrznemu wyglądowi w młodości, tym na starość bardziej cierpi... ale na to chyba nie ma rady.

edit
Femme, dom jest... w sferze planów na przyszłość ;)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry