Pedro do jakiegoś czasu podczytuję ten wątek i musze powiedzieć, że my przechodziliśmy przez to samo z naszą córcią. Teraz jest ciut lepiej, ale skończyła juz pół roczku ;-)
Mała najładniej zasypiałą kilka tyg. po porodzie (przy piersi

), a im była strasza, tym ciężej to szło... a odkąd zaczęła być silniejsza i potrafiła się intensywniej ruszać usypianie było koszmarem... czasem trezbabyło walczyć z nią po 2-3 godziny, żeby pospała 30 min.
przechodziliśmy etap zasypiania przy piersi (oduczyłam ją i nie umiała inaczej spać

), potem etap bujania w wózku, ale po jakims czasie też przestał działać... następnie etap bujania na rękach, ale nasza kluseczka jak miała 3 miesiące ważyła już ok. 7 kg, więc zdecydowaliśmy się że nauczymy smodzielnego zasypiania wg Tracy. Z dnia na dzień było już coraz lepiej, ale po jakims tygodniu małej już się odwidziało...
potem czekaliśmy 3 min. płaczu itd. ale malutka takich spazmów dostawała, że daliśmy sobie spokój... No i w końcu jak mała skończyła 4 miesiące załapała smoka :-) (bo wcześniej żadnej gumy w buźce nie chciała trzymać... a przez to, że wyłaziły zęby, to dała się namówić). No i nobla temu kto wymyślil smoczka

wystarczyło, że odkładałam ją, dawałam smoczka i swoją koszulę nocną (koniecznie taką świeża po nocy, bo inna nie działała;-) ) no i malutka ładnie spała
oczywiście do czasu... jakiś czas działało śpiewanie kołysanek, noszenie na rękach, odkładanie do łóżeczka i przytrzymywanie rączek (bo strasznie się wierci nas wierzgołek ;-)

). Po jakims czasie i to się znudziło naszej księżniczce.
Następnie spodobało jej się zasypianie na boczku, więc znów smok, koszula, przekrecanie na boczek (podpierałam ja zwiniętym jaśkiem) i mała spała... no i ten sposób też się znudził
teraz jesteśmy na etapie noszenia w pionie na rękach jako wyciszania, śpiwam lub nuce kołysanki, bujam sie z nią na boki, jak mała zaczyna mi się wiercić lub kwękać, to dokładam do łóżeczka, lekko przekręcam na boczek, daję smoka, koszulę, czekam jak sie wygodnie ułoży, ale ciąglę pilnuję, żeby zbytnio nie machała rękami i po kilku minutach śpi. Oczywiście jak ma dobry dzień ;-) ale jak ząbki ją męczą, to trzeba procedury powtarzać nawet i 5 razy, ale co dla mnie najważniejsz, malutka prawie przy tym nie płacze (a co za tym idzie ja nie tracę nerwów, bo nie lubię jak mała mi buczy jak spać nie może... uraz po kilku miesiącach 2-3 godzinnego płaczu przed uśnięceim 3-4 razy dziennie

) no i góra pół godzinki i mała śpi

no i jak do tej pory każdy etap usypiania działał max tydzień, a potem ryk non stop, aż nie znalazłam nowego sposobu

a ten ostatni działa już ponad 3 tygodnie :-)
życzę Ci (Wam:-)) żebyście też doczekali bezstresowego usypiania córeczki

mam nadzieję, że może któryś z wwymienionych sposobów pomoże :-)
a! malutka jak usypia musi mieć względnie cicho (choć są i dzieciaczki, które muszą słyszeć np. cichą muzykę), kładziemy ją o stałych porach (sama sobie to ok 4-5 miesiąca wyregulowała)
Powodzenia życzę :-)
a z tą wczorajszą akcją nocną... u nas mała jak się obudzi w nocy lub trzeba ją w nocy na nowo usypiać, to tylko mama

jak ostatnio mąż próbował, to tak się zanosiła, że nie szłoja uspokoić

nie martwiłabym się więc tak... a jeśli nie daje Wam to spokoju, a nie konsultowaliście się jeszcze z neurologiem, to warto

no i niektóre dzieiciaczki mające problem z zasypianiem mają też nieprawidłowe napięcie mięśniowe
