mikut, kama, ja sama odzwyczajalam i odzwyczajam od ciaglego placzu.. generalnie u mnie bylo tak ze karmilam mala piersia wiec zesypiala przy piersi i ja przenosilam do lozeczka, problem sie zaczal kiedy mala zaczela sie budzic kiedy tylko od niej sie odsuwalam na centymetr, plakala w nieboglosy, wiec zaczelo wygladac to tak ze kazda drzemka musialam spac razem z nia, wszystko skomplikowalo ze na swieta na 3 tyg wyjechalismy do tesciow i tam nikt jej nie dawal poplakac nawet chwili, dziadek,babcia, wujek, tata.. ciagle ktos bral na rece az doszlo do tego ze nie moglam nawet wyjsc do lazienki bez placzu... ani nie chciala juz w wozeczku, ani w kojcu, nigdzie tylko na rekach, wiec sie zawzielam i doprowadzilam przynajmniej nocne zasypianie do porzadku, odpukac, przy tym zaczelam wprowadzac mleko modyfikowane, bowiem juz przestaje karmic piersia.
a moje odzwyczajanie wygladalo tak, pierwszej nocy, nakarmilam mala butla, wzielam na rece, jedna krotka kolysanka, ona od razu polozyla glowke na ramieniu jak tylko sie pochylilam nad lozeczkiem ryk niesamowity, polozylam i zostawilam i dalam sie jej okrutnie wyplakac ;] plakala 50 minut i zasnela w koncu, w nocy kiedy sie obudzila na karmienie podalam szybko butle po ciemku niemal, przytulilam-pokolysalam w ramionach ale bardzo krotko i do lozeczka, zasnela, drugiej nocy plakala... 1 minute!! choc przygotowana bylam na okolo 20 tak mniej wiecej, obecnie juz od kilku nocy tak sypia i po nakarmieniu, przytuleniu odkladam i wiecej jak minute nie placze, moze sie sprawdzi i u was tyle ze wytrwalosci, ja moze jestem wyrodna matka bo jak i ogladam supernianie to nie pojmuje jak rodzice moga plakac razem z dzieckiem, dziecku nic sie nie stanie, nie zacznie nas nienawidzic itd.. a pojmie bardzo szybko- magia 3 dni o ile sie zrobi raz a porzadnie i pozniej bedzie trzymac schematu..
dzienne drzemki sa nieco bardziej skomplikowane bo mala juz wstaje wiec wg innej metody co wstanie musze ja polozyc, w ciagu dnia ma wiecej sily.. do tego polecam dzienna drzemke zaserwowac okolo 13, w kazdym razie nie pozniej jak o 14, ja wiem z pobudka kolo 15:15:30 najpozniej.. bo jak spi po 15 dziecko to nie dziw ze nie zasypia w nocy, ja klade moja okolo 19 i spi mi ladnie, dodam ze jak szly nam dwie gorne jedynki to nocek nie przespanych bylo kilka, ps ten nalot to firanica dobrze pisze moga byc plesniawki, jak wychodza zabki to raczej sie nie spotkalam z opisem bialego nalotu, przeswituja zabki co najwyzej, zaczerwienione dziaselka ale ten nalot to bym sprawdzila.
a jeszcze tak odnosnie ukladania do snu to proponuje spacerek- kapiel- karmienie - sen- wtedy dziecko ma program i wie co sie dzieje, zadnych niespodzianek i jest spokojne, codziennie o tej samej godzinie,, no i program odnosnie ukladania do snu, w pokoiku blade swiatlo, karmienie, spiewanie kolysanki czy jakas muzyczka ale zeby zawsze bylo tak samo, 4 miesieczne dzieci latwiej oduczyc niz wieksze wiec powodzenia i wytrwalosci, moja jak miala 4 miesiace to ja oduczalam zasypiania w naszym lozku i przez 3 dni sie meczylam, jak plakala to na rece, jak tylko sie uspokoila do lozeczka, zeby nie przenosic i tak pierwszego dnia to okolo 40 razy o ile dobrze pamietam ja odlozylam, drugiego chyba okolo 10 a trzeciego ze 3 ale dobrze juz nie pamietam, wiem ze w takie odkladanie mozna sie pierwszego dnia bawic i 160 razy

im wieksze dziecko tym wiecej odlozen, ale ta metoda dziala bo dziecko wie ze mama jest obok, sorki za dluga wypowiedz, moze sie przyda
w kazdym razie- nie ma cudownej metody ktora nauczy dziecko zasypiac samemu w lozeczku bez placzu i zwlaszcza pierwszy dzien jest tragiczny i mozna zwatpic.. nie jestem wyrodna matka ale sie naczytalam i naogladalam co robic w takich sytuacjach i u mnie podzialalo, do tego leci codziennie superniania brytyjska u mnie w tv i jeszcze nie bylo przypadku zeby oduczac dziecko- od niemowlaka do kilku latka bez placzu.. a ogladam juz kilka miesiecy
