UFFF....Już Monika zadzwoniła

Więc jeśli chodzi o Majkę...to w nocy było trochę kłopotów bo musieli jej włączyć znowu respirator na 100% tlenu (już miała wcześniej zmniejszony, ale spadła jej saturacja i podnieśli znowu)...jeszcze nadal ma dziecinka gorączkę wysoką a ciałko się wychladza. Żeby tylko szybko doszło to do normy!!! Ale po głosie Moniki słychac że zadowolona...bo Majeczka ma oczka szeroko otwarte i patrzy sobie

Monika była u niej godzinę...weszli później, byli dłużej, stąd brak wieści wczesniej.
Jeśli chodzi o Zosię....stał się mały cud!!! W nocy popsuła się aparatura do dializ...i Zosi nereczki zaczęły pracować...mała ładnie siusia, ładnie wygląda

)))
Juuupiiii!!!
Więc kochane mamy znowu dowód na to ze nasze Zdrowaśki działają i modlić trzeba się nadal.
Teraz Monika z mamą Zosi biegły po ciasto dla pielęgniarek....heheh
Och...już mi lepiej...tylko Majeczko żeby Twój organizm i ta termoregulacja nauczyła się pracować z NAPRAWIONYM serduszkiem...modlę się i trzymam...oj mocno trzymam kciuki!!!
Buziaki dla wszystkich e-cioteczek