Miałam wysłaś sms z wieściami, bo planowaliśmy wyprawe do Rocha na msze, ale tak się zasiedzieliśmy na wizycie u dzieciaczków, że byśmy nie zdążyli na drugi kraniec Poznania.
I tak, wizyta spokojna, dzieci się trzymają, bez zmian od rana.Maja przespala cały ten czas, bo od poprzedniej naszej wizyty zostala wzęta w obroty, zmiana opatrunkó, sondy, cewnika itd itp. Dlatego dopiero teraz zasnęła bo dano jej spokój.
Zosia też wporządku, próba wątrobowa, choć podwyższona to i tak niższa niż wczoraj, leki pomagają.
My, w czwórkę wstajemy jutro z rana i jedziemy na poranną mszę - jest za co dziękować i o co prosić.
Obie nasze rodzinki uslyszały dziś od lekarza, że mimo iż na naszych dziewczynkach skóra już zwisa, to będą jeszcze chudsze do samej kości, tak bardzo muszą je odbarczyć, buuuuuuuuu....
Az strach pomyśleć, jak takie dziecko będzie mozna wziąć na rączki, żeby maleństw nie połamać. Ale to z czasem. Narazie tyle...