Od długiego już czasu odwiedzam te forum i ciągle nie wierzę w to co się stało. Nie mogę powstrzymać łez...
Patrzę na ostatnie zdjęcie Maji i jej zmęczone chorobą oczka i pytam dlaczego tak piękna i niewinna istota odeszła??!!
Tyle słów duszę w sobie, ale nie potrafię ich wypowiedzieć...
Moniko i Marcinie niech Bóg ma Was w swojej opiece i da Wam siłę, aby przetrwać :-(
Moja córeczka również urodziła się z wadą serca, ale nie tak poważną jaką miała Maja, i wydawało mi sie, że to już koniec świata, że nic już gorszego nie może spotkać człowieka.
Teraz widzę, jakie Bóg dał mi szczęście, że moja Amelka żyje i jest przy mnie.
Kochana Maju, mam nadzieję, że jest Ci dobrze tam na górze i nigdy nie zaznasz już bólu i cierpienia. Będę się modlić za Ciebie. Na pewno jesteś ślicznym Aniołkiem. Poruszyłaś już na zawsze moim sercem. Obiecuje, że nigdy o Tobie nie zapomnę.
[*]
[*]
[*]