współczuję.... ja 23 grudnia dowiedziałam się że mój synek nie żyje, byl to termin porodu... 40 tygodni nosiłam w sobie moją kruszynke i nikt mi nie powiedzial że coś jest nie tak (a mieszkam w Irlandii)... 24 grudnia wylądowałam w PL w szpitalu (uzyskałam zgodę lekarza na lot) gdzie znajomy lekarz stwierdził, że mój synek przestał sie rozwijac w 34 tygodniu... a Kubuś nie żył już około 2 tygodnie (a wg lekarzy w Irlandii wszystko było dobrze a mój synek zdrowy). urodziłam Kubusia 25 grudnia 2008 o 3:54... (ważył 2350, mierzył 53 cm).... niestety nie dane mi było usłyszec płaczu mojego maleństwa...... minęło 3,5 tygodnia... i boli... i będzie bolec... czekamy na wynik sekcji...