eddi29
MamaZosiaszka
Napiszę i tutaj może odzew będzie większy :-):-).Moja czterolatka od września ciągle ma katar czy kaszel. Już raz byliśmy na antybiotyku i 3 tygodnie siadziała w domu. Nie pytam o sposoby leczenia czy podoszenia odporności, ale o to czy puszczać do przedszkola czy nie. Obecnie ma lekko zatkany nosek, rano mokro kaszle. W ciągu dnia czuje się światnie, bawia się, siła ja roznosi, Dzisiaj została w domu, bo jechaliśmy jeszcze do babci, ale co zrobić mam jutro? W zasadzie musiałaby cały czas siedzieć w domu bo coś złapie, bo może kichnąć i ktoś powie, że ona zaraża. Grupa córki liczy ok 25 dzieci, większość chodzi przeziębina. W szatni słychać kaszel, kichanie i nikt nic nie robi. Podobno przedszkolaki powinny się uodpornić na choroby - tak słyszałam nawet od pani wychowawczyni. Ja należę do mam tych bardziej zapobiegliwych i troskliwych i szkoda mi młodej ale z drugiej strony chcę aby chodziła do przedszkola. Córka również lubi przedszkole. Nawet jak ją potrzymam w domu i wykuruję to pewnie za pare dni znowu będzie zawirusowana. Dodam, że w domu mam jeszcze dwulatkę, która łapie choroby od siostry i gorzej to przechodzi. Wcześniej córki nie chorowały, zdrowo jemy, spacerujemy, duzo śpimy. Czy taki juz los początkującego przedszkolaka?
