jestem..sorry ze dopiero teraz..ale bylam padnieta..caly dzien poza domem..bo jak by nie bylo ponad 100km zeby w jedna strone do szpitala..a tam zrobili usg pobrali krew i mam dzwonic zeby sie umowic z pania genetyk bo obada co z krwi wyjdzie..takze nic nie wiem..dzidzie widzialam rozbrykana w mamusie :-):-) a ten co robil usg mowi ze dla niego jest ok ale jeszcze trzeba potwierdzic badaniami z krwi..a byl taki sympatyczny ze myslalam ze mu przywale:-):-) dzidzia lezala bokiem to tak mi naciskal usg ze z bolu nie moglam do tej pory mnie brzuch boli..a do tego jeszcze mnie uderzal w bok brzucha reka zeby sie dziecko przekrecilo..no myslalam ze z siebie wyjde..a po czasie stwierdzil ze to nie pomaga i mam wyjsc pochodzic i wrocic za pol godziny..dobrze ze po tym czasie bobas sie przekrecil..bo juz sobie wyobrazalam jak znowu bedzie kombinowal ..normalnie masakra..obsluga ,, super,,
takze tyle..ale dzidzie widzialam jak fika i pupe podnosi :-):-):-)
a przy okazji polatalismy po sklepach znalezlismy hurtownie dziecieca..M wozki ogladal..corcie zafascynowane malymi rzeczami..lozeczka posciele wybieraly:-):-)balam sie ich reakcj a one szczesliwe..tylko m chce syna bo mowi ze za duza przewaga kobit w domu..a corcie siostre..:-):-)
normalnie referat mi wyszedl :-):-):-)
lece spac..bo brzuch boli...i starczy wrazen na dzis..