reklama

przyzywczajenie dziecka do babci

reklama
dzieci wyczuwają nasze nastroje, jeśli ty się denerwujesz to dziecko to czuje i reaguje na to. Grunt to spokój. Możesz śpiewać lub opowiadać coś dziecku, ze spokojem, twój głos na pewno je uspokoi. Ja przez pierwsze tygodnie śpiewałam synkowi i tylko to go usypiało, za to mój mąż miał już lekko dosyć bo mój głos do najczystszych nie należy :-) Ale najważniejsze że na małego działa, bo jak nie może zasnąć to albo mu śpiewam albo włączam pozytywkę :-D
Moja siostra jak była mała to też leżała w szpitalu ale razem z moją mamą na izolatce więc tak mi się wydaje że lekarze nie mają prawa trzymać dziecka z dala od ciebie! Jeśli jest tak jak piszesz to ja bym złożyła skargę do dyrektora szpitala, nie zgodziłabym się na rozdzielenie mnie od dziecka!
 
Twardy ty się uspokój i wyluzuj :) na stówę dziecko Cię będzie kochało. Ono twój głos i serce słuchało przez 9 miesięcy dlatego uspokaja się na rekach a jak go odkładasz to mu serce pęka (z mamą tego nie ma bo mu obojetne czy w łóżeczku czy na jej rękach)
Jak wrócicie do domu na pewno się wszystko poukłada. Oswoicie się ze sobą i dogracie. nie ty pierwsza jesteś zmuszona oddać dziecko do szpitala.
jest jedna rada trzymaj go na rękach non stop. Połóż sobie na brzuszku i tak leżcie/siedźcie co tam wolisz:) Dziecko tak szybko urośnie że zaraz będzie za późno
No i pora przejśc z takimi pytaniami na watek niemowlaków
 
to z niej jest wyrodna matka że ci tak mówi!!! płakał jak go odkładałaś bo go przestałaś przytulać! on chce twojej piersi tylko w tym celu a nie jedzenia. Poza tym czy każda matka jest od samego początku idealna?? nie, każda uczy się na własnych błędach i niech lepiej twoja mama da ci kilka rad a jak nie wie jakich to niech się nie odzywa, bo gadać że się ktoś do czegoś nie nadaje to każdy potrafi!
Zbulwersowałam się!
 
Ostatnia edycja:
Dziewczyny jak sobie radzicie z wtrącaniem się??Jak juz nie moge.Wszystko robie żle,Zle kupuje,zle mi lekarze mówią,żle mi w sklepie mówią,zle w ksiażkach piszą, złą czapke kupiłam,zle buty bo sie jej nie podobają, zle spodnie bo nie są koloru jaki ona lubi.Wczoraj kupiłam czapeczkę do kurteczki jeszcze jej nie widziala a powiedziała że za mała i zła.Potem stwierdzila ze slicznie w niej wyglada ze pasuje mu a dizś przy kłotki ze za mała ze brzudka,że wiesniara jestem bo jej sie nie podoba(czapka dobra bo mierzylismy chyba z 7 ze sprzedawczynami) wc zesniej kupiłam buty taakie za kostkę,sztywne.Teaz złe bo ona kupowała miekknie bo dziecko nie moze miec wysokich butów sztywnych. Mały ma troszke zeza powiedziałam ze ide z nim do okulisty to mnie wysmiała! że latam u lekarza! ostanio byłam w styczniu jak złapal zapalenie płuc.u lekarza byłam z 4 razy na 9 miesiecy i to jak miał silny katar. nie dam rady sie wyprowadzic bo jestem na utrzymaniu.Nie dam rady podagac bo odrazu mówą zebym sie zamkneła bo nic nie wiem bo ona wychwała 2 dzieci,nawet jak lekarz coś w szpitalu zalecał to gadała ze on sie nie zna i robiła swoje.Jak mu cos dam do sprubowania to wszystko zle a ona daje cytrusy ,mocną herbate z cytryną od 3 tygodnia zycia itp.Nie ma sensu chyba mówić nic,radzić ,i pokazywac co kupiłam..
 
Zarówno od mamy jak i teściowej słyszałam standardowe : "wychowałam dwójkę dzieci...bla bla bla". Jednej i drugiej powiedziałam: "skoro wychowałaś swoje to daj mi wychować swoje...po swojemu"...pomogło....
 
Moja mama jest cudowną mamą i babcią, nie wpiernicza nam sie w wychowanie synka, bardzo duzo pomaga ale zawsze pyta mnie o zdanie, delikatnie podpowiada, nigdy nie krytykuje:) ale za to tesciowa nadrabia za dwie:( jest wredna, wciąż krytykuje i jest najmądrzejsza na swiecie, choc mojego meza oddała swojej tesciowej na wychowanie bo bedąc polozną nie potrafila zabezpieczyc sie przed niechcianą ciążą i dziecko jej w rezultacie przeszkadzało. Powiedziałam ostatnio mojej teściowej ze sa ludzie ktorzy nie maja moralnego prawa wtracac sie do wychowania mojego dziecka i odlozylam sluchawke telefonu. Mąż mnie poparł.Od razu jestem szczesliwsza mamą:)
 
pysia - rozumiem twoje bolączki - miałam podobnie z teściową - lekiem było wyprowadzenie się i stanowcza postawa - "wara od wychowywania moich dzieci". Co prawda dalej są scysje i niekiedy musimy Karolę prostować po wizycie u babci ale chyba i te wyjazdy ukrócę bo zaczynają mnie drażnić.
 
Ja walcze z nimi ciagle tyle ze z dnia na dziem jest coraz gorzej,potrafia poszarpc mnie. Przez 3mies walczylam yeby zostawili go w spokoju jak go ubiore.ja mu dawalam body bluzke i rajtki a ona brala go bez mojej zgody i nakladala mu pajac polarowy na to. Nawet pielegniarki w szpitalu jej nie przegadaly uznala ze one sie wymadrzaja a ja jestem swirem bo go mroze.nie mam mńzliwosci wyprowadzenia sie wiec jak najłepiej postapic? Robic swoje? Nic jej nie gadac?
 
reklama
miałama taki problem jak mieszkałam z teściami :wściekła/y:wpier..... się non stop...jak kładłam dziecko spać(2misieczne) i płakało to naskakiwali na mnie na męża że serca nie mamy...generalnie masakra...pewnego dnia nie wytrzymyałam i powiedziałam im że lepiej niech się zajmą swoimi dziećmi bo do tej pory mieli gdzieś co się z nimi dzieje i to jak sobie poradzą w życiu( dłuższa juz historia)..troche ostro ale inaczej nie dało rady...kilka krotnie miałam spięcie o to znimi że się wtrącają, szczególnie teściu się wpieprza...gdy ja np mówie KUBA NIE WOLNO KRZYCZYC on odpowiada przy Kubie ZOSTAW GO NIECH SIĘ WYSZUMI, ke=iedy ja mówię KUBA NIE WOLNO BIĆ on odpowiada NIECH SOBIE BIJE U MNIE MOŻE i dochodzi do starcie...kedyś mi powiedział MÓJ DOM MOJE ZASADY a ja mu na to MOJE DZIECKO MOJE ZASADY i jak się nie podoba to nie będzie przyjeżdżać i kropka...no więc jest lepiej choć i tak czasami się wtrąca ale szybko go sprowadzam na ziemie:crazy:...a gdy teściowa tłumaczy że chce tylko pomóc to zawsze mówię że to doceniam i szanuje ale w druga stronę oczekuje tego samego...i pytam się jej czy ja jej mówię jak ma dzieci wychoywać??wtedy milknie:cool2: zawsze doceniam pomoc drugiej osoby ale sama też wiem kiedy sobie poradzę...nie martw się:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry