alma26
Fanka BB :)
A teraz ja>>
W czwartek miałam wizytę u lekarza i stwierdził 2 cm rozwarcia po tym badaniu zaczął mi odchodzić chyba czop.
w sobotę o 16 zabrałam się za szycie i nagle o 16.30 poczułam, że coś mi leci wstałam a tam chlust pomyślałam wody (przy córce miałam inaczej najpierw skurcze a potem śladowe ilości wód), córka z mężem wybierali się do cyrku za 15 minut więc ja do nich, że najpierw szpital a potem cyrk w tempie błyskawicznym przyjęli mnie na izbie przyjęć -cały czas zalewałam podłogę wodami. Na Oddziale spokojnie procedury papierkowe i poród w jednej z sal położne trochę zajęte. Potem kazali mi iść na porodówkę i czekać po odejściu wód można od 12 do 18 godzin czekać na akcję no to czekałam a wody się lały po badaniu wyszło 2 cm rozwarcia i niby miałam skurcze ale to nie te. Podłączyli KTG tam nic zero skurczy tak więc przespałam do rana na łóżku porodowym niewygodne jak cholera.O 8 był obchód i zdecydowali podać mi oxytocynę o 9.20 podłączyli pompę w ciągu godziny minimalne skurcze potem położna podkręciła dawkę i zaczęło się skurcze co 3-4 minuty ból jak cholera po 45 minutach poszłam pod prysznic stałam pod wodą z 15 minut jak wróciłam to jeszcze trzy skurcze i już parte , a w partych 5x3 parcia i Kormelek się urodził. Łączny czas porodu nie licząc czasu z odejściem wód ale od podłączenia kroplówki i właściwych skurczy to 1. 20 minut.
Potem małego wzięli na badania bo był 17 godzin bez wód ale wszystkie wyszły ok.Dostał 9punktów bo był wyziębiony i siny, dlatego 15 minut był ogrzewany w inkubatorze.
Szczerze życzę wszystkim tak szybkich porodów.
A położna tak trafiłam, że była ta sama co odbierała moje pierwsze dziecko 7 lat temu -super babka.
Mąż nie zdążył dojechać bo był w terenie przyjechał po godzinie od urodzenia małego.
W czwartek miałam wizytę u lekarza i stwierdził 2 cm rozwarcia po tym badaniu zaczął mi odchodzić chyba czop.
w sobotę o 16 zabrałam się za szycie i nagle o 16.30 poczułam, że coś mi leci wstałam a tam chlust pomyślałam wody (przy córce miałam inaczej najpierw skurcze a potem śladowe ilości wód), córka z mężem wybierali się do cyrku za 15 minut więc ja do nich, że najpierw szpital a potem cyrk w tempie błyskawicznym przyjęli mnie na izbie przyjęć -cały czas zalewałam podłogę wodami. Na Oddziale spokojnie procedury papierkowe i poród w jednej z sal położne trochę zajęte. Potem kazali mi iść na porodówkę i czekać po odejściu wód można od 12 do 18 godzin czekać na akcję no to czekałam a wody się lały po badaniu wyszło 2 cm rozwarcia i niby miałam skurcze ale to nie te. Podłączyli KTG tam nic zero skurczy tak więc przespałam do rana na łóżku porodowym niewygodne jak cholera.O 8 był obchód i zdecydowali podać mi oxytocynę o 9.20 podłączyli pompę w ciągu godziny minimalne skurcze potem położna podkręciła dawkę i zaczęło się skurcze co 3-4 minuty ból jak cholera po 45 minutach poszłam pod prysznic stałam pod wodą z 15 minut jak wróciłam to jeszcze trzy skurcze i już parte , a w partych 5x3 parcia i Kormelek się urodził. Łączny czas porodu nie licząc czasu z odejściem wód ale od podłączenia kroplówki i właściwych skurczy to 1. 20 minut.
Potem małego wzięli na badania bo był 17 godzin bez wód ale wszystkie wyszły ok.Dostał 9punktów bo był wyziębiony i siny, dlatego 15 minut był ogrzewany w inkubatorze.
Szczerze życzę wszystkim tak szybkich porodów.
A położna tak trafiłam, że była ta sama co odbierała moje pierwsze dziecko 7 lat temu -super babka.
Mąż nie zdążył dojechać bo był w terenie przyjechał po godzinie od urodzenia małego.
Ostatnia edycja:

A tutaj niespodzianka bo nagle skurcze coraz czestsze, chyba co minute. Do samej 13 czulam sie na tyle dobrze ze skakalam na pilce. Potem od razu na porodowke i po 5 min Kubus wyskoczyl - malutki bo 2900g, ale z 10pkt Apgar :-)
popatrzył na mnie dziwnie i poszedł na papierosa, skoro go nie było, to wzięłam się za zmywanie naczyń po kolacji(bo przecież bałaganu nie zostawię 
i tak chodziłam po pokoju w tą i spowrotem..koło 8 dojechał mąż to tak w sumie to już nawet nie miałam siły z nim gadać :-((dostał niebieską koszulę i spodnie i wyglądał jak salowa
miałam zaświadczenie o makrosomii płodu-usłyszałam, że teraz wszystkie rodzimy duże dzieci i właśnie ktoś na porodówce obok urodził 4,5 kg to też dam radę..i nawet nie zrobili mi usg..kolejny raz prosiłam poprosiłam o znieczulenie- z takim samym skutkiem..spytałam czy mogę do wanny-bo miałam własną łazienkę z wanną usłyszałam, że nie bo się skurcze wyciszą..TO PO CO TA WANNA TAM JEST?? no ale jeszcze próbowałam być miła..
W sobotę było lightowo. Nic mnie praktycznie nie bolało, tylko czułam jak brzuchol regularnie twardnieje. Pewnie pamiętacie, że w sumie za Waszą radą zdecydowałam się pojechać na IP zobaczyć co z małą i czy te skurcze coś oznaczają. Wzięłam dwie kąpiele i "to" się nie wyciszyło, więc jak mój D. wrócił do domu (rąbał drzewo u moich rodziców) kazałam mu się zbierać bo jedziemy na IP
Jemu wyszło na 6 ale potem położna sprawdziła a tam jednak 5... Dalej lewatywka i trochę śmiechu.. Położna ją zaaplikowała i miałam iśc pod prysznic. poszlam więc o lazienki i za chwilę sie wracam i pytam kiedy na kibelek mam iść, czy już czy czekać aż mnie fest pociśnie, położne się usmiały i kazały poczekać.. Pod prysznic połozna przyniosła czopki na rozwarcie, założyłam je i zaraz przyszedł mój D
D. też kazał oddychać, to mu mówilam ze sam se ma k..a oddychać..Masakra, myślałam że to się nigdy nie skończy.. każde badanie rozwarcia to moja nadzieja że już w końcu jest więcej!! i cały czas tylko pytałam ile to może jeszcze trwać... No i w końcu uslyszałam 9 cm!!! Tu już parte a ciś nie można!! No ale jak zobaczyłam że położna szykuje cały osprzęt, świeci duże światło, dzwoni po ginkę obudziła się we mnie nadzieja że to się zaraz skończy!!! Ale to 10 cm nie chciało się zrobić... trwało to dla mnie całą wieczność... No ale w końcu jest, można przeć!! Tylko nowy problem- skurcze mega krótkie!! Pocisłam trochę, położna chwaliła to od razu lepiej na duszy