dzięki dziewczyny
no ja taka właśnie jestem- monotonna. jak już mnie coś wciągnie to nie ma zmiłuj. np. książka-> czytam czasem po nocy, jak się obudzę to idę sikać i robić śniadanie z myślą, kiedy ją wkońcu dorwę. a jak już skończę, to taka pustka... teraz muszę czekać do połowy września i okaże się czy dostanę więcej kaski. jak tak, to kupię kanwę, nici i będę wyszywać "gwiaździstą noc" van gogha dla przyjaciół w prezencie ślubnym (co prawda nie wiadomo kiedy ten ślub, ale wkońcu się odbędzie)
na dziś mam już zrobioną sałatkę, mięsko już leży w przyprawach. zostało mi upiec biszkopta i zrobić krem (malinowy). a taki sobie deserek wymyśliłam, bo mamy duuuuuuuużo jajek, to biszkopt nie musi być oszczędny
mam dla was kawał:
Wchodzi kompletnie zalany gość w środku nocy do domu i od progu wrzeszczy:
- Ku*wa, wróciłem!
Przewraca się w przedpokoju, rumor jak na wojnie, doczołguje się do sypianli cały czas bluźniąc.
- Wróciłem, ku*wa! - drze się głośno już w sypialni, po czym pada na łóżko w ubraniu.
A przed snem jedna błoga myśl przemyka mu przez głowę:
- Ale za*ebiście jest być kawalerem i mieszkać samemu...