katjusza77
szczęśliwa mama :-)
jeny dziewczyny im bliżej porodu tym większego mam stresa jak to będzie z Natalką, szczególnie, że będę po cesarce, nie będę mogła przez miesiąc nosić niczego powyżej 5kg, będzie mnie bolała rana po cięcu - jak jej wytłumaczyć (takiemu małemu bąblowi), że braciszka mogę nosić a jej nie, Wiki będzie mógł leżeć u mnie na brzuszku a ona nie... strasznie mi to spędza sen z powiek...
) żeby podkreślić jego rolę starszego brata ale wiem, że będzie się ładował na mnie w czasie karmienia, wchodził na brzuch, chciał nosić na rękach być może zapragnie smoczka i takie tam. Nawet zakładam, że na kilka nocy wróci do łóżeczka ze szczebelkami dlatego mu takie złożę ;-) a po miesiącu pewnie się wszystko unormuję.
na dniach ma mi mąż rozłożyć kołyskę, żeby już Laura się do niej przyzwyczajała :-) mi jakoś wszystkie obawy uciekły, raczej się nie mogę doczekać ;-) ciekawe kiedy mi to minie, heh
łóżeczko w jej pokoju też stoi już puste odkąd ma swoje "dorosłe", więc też raczej szoku nie będzie. Nat niestety z tych zazdrosnych dzieci, więc mogą być małe problemy no ale przecież do pokonania ;-) Najbardzie stresuje mnie włanie to karmienie i noszenie (po cesarce po prostu nie dam rady jej podnieść)..