reklama

Rozstanie a dziecko

Może być też niestety tak, że to taki typ kobiety. Na rękach będziesz stawał, żeby jej pomóc, wesprzeć we wszystkim, a ona i tak będzie kołki ciskać o wszystko.
Wtedy niestety ale będziesz musiał sam podjąć decyzję, czy właśnie się rozstajecie żeby przy dziecku nie robić awantur, czy zagryzasz zęby i zostajesz by być obecnym przy dziecku całym sobą, a ją na ile się da ... nie tyle co uspokajać, ale nie zwracać uwagi na zaczepki.
 
reklama
Ja myślę że tak jak wyżej dziewczyny piszą - najważniejsza jest rozmowa i wyjaśnienie skąd się to bierze. Ani rozstanie ani pozostanie w takiej sytuacji nie jest dobrym wyjściem. Skoro piszesz że dużo pracujesz, a rodzice dużo pomagają to może trochę za dużo tych rodziców a za mało ciebie? Może po prostu brak relacji w związku powoduje takie napięcie? Rodzice to nie partner. Wy jesteście w związku, nie rodzice. Fajnie że macie z nimi pomoc, ale czy korzystacie z niej też tak żeby np zostawić małego i wyjść razem gdzieś? Na kolacje, do kina czy nawet zwykły spacer ale po prostu pobyć we dwoje? I mówię to z doświadczenia bo kiedy mój za dużo pracował, też miałam pomoc od bliskich ale jednak z nim się widziałam 20 min przed pójściem spać, nie mieliśmy czasu na rozmowę, na cokolwiek to frustracja rosła bo czułam się jakbym była po prostu sama… dlatego myślę że podstawa u was jest szczera, dojrzała rozmowa. Tylko też pytanie czy Ty ją jeszcze kochasz, bo skoro chcesz ją zostawić bo jest kłótliwa, ale nie wiesz czemu tak jest to może po prostu ty już tego nie czujesz?
 
Partnerka nie jest sama. Mamy wsparcie rodziców oraz zawsze możemy na nich liczyć. Ja również kiedy tylko mam wolne zajmuje się młodym, karmię go, przewijam i wieczorami kąpie. Kiedy nie ma mnie w domu to nasi rodzice przyjeżdżają i zajmują się młodym ponieważ partnerka studiuje i żeby miała chwilę dla siebie to rodzice zajmują się młodym.
Ale rodzice jej nie zastąpią ciebie.
 
Dziecko do dziadków a wy sami porozmawiajcie poważnie o waszych potrzebach i to jak widzicie związek. Jak jest szansa by to uratować to terapia a jak nie ma na to szans i obopólnej zgody to podzielcie się opieką, majątkiem spieszcie wszystko i sądowo pozalatwiajcie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry