reklama

Rozszerzamy dietę Maluszków

reklama
O, to spoko, bo ten nominal nawet dość tani :) Tylko nazwa jakaś taka - jak tabletek na sklerozę ;)

Lewek, od 9?... Ale jest kaszka gryczana przecież. No nic to - Drobina będzie testerem ;) Tylko nie wiem, ile jej tego ugotować...

Mam też kaszkę jaglaną i kukurydzianą. To może od nich zacznę. Nie wiecie, jak długo takie kasze suche mogą stać? Bo te moje już trochę leżą, ale wywaliłam pudełka, bo mam wszystko w szczelnych pojemnikach w kuchni i nie wiem, czy dobre jeszcze są.
 
Też muszę w ten Nominal uderzyć, pal licho cenę, ale ta gryka mnie kusi specjalnie, bo sama uwielbiam:tak:

ewa jak wreszcie dojdzie Avent (ile można czekać na kuriera?!), to też będę robiła z kaszą gryczaną obiadek. Przetrzesz szlaki, ale ja zaraz nimi pójdę :tak: Jak to możliwe, że kaszka gryczana pełnoziarnista od 4 mies, a kasza od 9? Toż to dość absurdalne:rofl2: Poza tym ja się trzymam tych "słoiczkowych norm", w necie co lista to inne produkty. Portal Osesek np. zakłada podawanie mięsa po 6 mies. dopiero:szok:, a w 5 sama marchewa i dynia niemal. No bez jaj...Manita wsuwała już i selera i pietruchę i szpinak i wszystkie opcje mięsek i nic jej nie było. Do tego śliwki, banany, gruszki i też nic...Nie dajmy się zwariować, przecież roczniak ma jeść z nami, kiedy ma się oswoić ze wszystkim?:-p

ewa na moich kaszkach i tych Bobovitach i tych "eko" stoi napisane żeby zużyć w przeciągu 3 tygodni od otworzenia, ale przecież jak są szczelnie zamknięte to nie ma prawa się im nic stać. Ja bym dawała dłużej, szkoda jedzenia wyrzucać;-)
 
Ewa ja bym zaczęła od kaszy gryczanej niepalonej - jest lżej strawna. Luśce bardzo smakowała :tak:. Tylko pewnie będziesz musiała jej poszukać w jakimś "eko" sklepie ;-).
A właściwie to co wspólnego z prawdziwymi ziarnami ma coś czego nie trzeba zagotowywać, tylko zalać ciepłą wodą :eek:? Do mnie te "eko" kaszki w ogóle nie przemawiają :no:
 
Ale co? Taka zwykła nie przejdzie?... Nie mam tu żadnego eko sklepu ;)

Thinka, mnie w tych kaszkach "eko" nie rusza ;) W innych rzeczach zresztą też nie ;) Ale fajnie, że nie są z ryżu ani kukurydzy - jakaś odmiana zawsze. Zresztą te nominale, na które się zasadzam, podobno nie są eko :)
 
Ewa nie wiem, pewnie zwykła też przejdzie :-).
A bardziej jednak przemawiają do mnie i mojej kieszeni zwykłe kasze - jaglana, orkiszowa i jakaś tam jeszcze przeznaczone do gotowania, niż do zalewania wodą :tak:
 
Thinka, ale to do obiadu. To wiadomo, że normalna lepsza :) No ale jako ten kaszkowy posiłek, to ja nie wiem, jak z takiej zwykłej zrobić. Ryż na mleku to umiem, ale ryż na mm, to już gorzej, bo tego się nie gotuje.

Byle do roczku. Wejdzie mleko krowie i będzie po kłopocie :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry