Oczywiście, że NIGDY nie kupuję mięsa mielonego i w Markecie i tak jemy w 90 %, co nie znaczy, że czasami nie zjem syfnego big maca czy kuraki z KFC wiadomo z jakiego jakościowego mięsa. Moje dziecko też pewnie tam pójdzie z klasą i jej nie będę zabraniała jeśli będzie chciała raz na jakiś czas, wszytko jest dla ludzi. Tak się boicie tym mięs, warzyw, a część z Was pewnie je wazy które już są wycofywane w większości krajów, że względu na roztwórcze substancje wytwarzające się przy produkcji, pewnie część z Was je pieczywo głęboko mrożone robione w markecie i mi też się zdarza bo jest pyszne

Dlatego dla mnie dziwne są takie ortodoksje eco, bo oprócz osób chorych na ortoreksję chyba nikt nie je w 100 % zdrowo dzisiaj i bardzo dobrze, bo wszelkie skrajności są w życiu niewskazane.
Tak samo moje dziecko będzie jadło zdrowo w 90 % co nie zmienia faktu, że może zje czasami słoiczek i nie będę miała przez to wyrzutów sumienia i jestem pewna, że jej nic nie będzie.
A i jeszcze jedno zdrowo to nie znaczy eco, można jeść zdrowo, a za nie zaopatrywać się w sklepach eco wystarczy być świadomym konsumentem, czytać etykiety, znaleźć solidny warzywniak, mięsny, jeść sezonowe warzywa i owoce, myć cytrusy!!! wodą z mydłem o czym chyba mało osób pamięta, a tam jest dopiero syf.