zylcia588
Fanka BB :)
Ja będę karmiła do końca 6 miesiąc tylko piersią - a potem się zasanowię co dalej. Pewnie wprowadzę gluten, poźniej jakieś słoiczki.
W gotowanie samodzielne się nie będę bawiła. Przy Hani próbowałam - ja się starałam jak mogłam a ona zjadła dwie łyżeczki i nie miała więcej chęci. Dałam spokój i był luz. nie obawiam się słoiczkowego jedzenia jak i gotowania z marcherwki z supermarketu, jak i mięsa kupionego w supermarkecie. Bez przesady dziewczyny... nie takie rzeczy nam zagrażają...
A w ogóle ta jak tak was podczytuję rochę to uważam, że nazbyt się wczuwacie z tym jedzeniem. Zapomniałyście chyba, że dzieci nie żyją w zgodzie z tabelkami i nie wiedzą że dzisiaj właśnie nadeszła ta chwila, kiedy to powinny właśnie umieć jeść kaszkę łyżeczką. Jedne to potrafią szybciej a inne będą potrafiły za 2 miesiące a do tego czasu niech wsuwają mleko.
Generalnie to karmienie to jest początkowo często masakra. Należy się uzbroić w cierpliwość, być sceptycznie nastawionym do wszelkich porad i wytycznych. I jak się człowiek wyluzuje to wtedy będzie dobrze dopiero.
PS. Nie słyszałam jeszcze żeby dziecko umarło po zjedzeniu lizaka. Pewnie że jedzone codziennie na pewno nie są zdrowe ale nie przesadzajmy z tym
W gotowanie samodzielne się nie będę bawiła. Przy Hani próbowałam - ja się starałam jak mogłam a ona zjadła dwie łyżeczki i nie miała więcej chęci. Dałam spokój i był luz. nie obawiam się słoiczkowego jedzenia jak i gotowania z marcherwki z supermarketu, jak i mięsa kupionego w supermarkecie. Bez przesady dziewczyny... nie takie rzeczy nam zagrażają...
A w ogóle ta jak tak was podczytuję rochę to uważam, że nazbyt się wczuwacie z tym jedzeniem. Zapomniałyście chyba, że dzieci nie żyją w zgodzie z tabelkami i nie wiedzą że dzisiaj właśnie nadeszła ta chwila, kiedy to powinny właśnie umieć jeść kaszkę łyżeczką. Jedne to potrafią szybciej a inne będą potrafiły za 2 miesiące a do tego czasu niech wsuwają mleko.
Generalnie to karmienie to jest początkowo często masakra. Należy się uzbroić w cierpliwość, być sceptycznie nastawionym do wszelkich porad i wytycznych. I jak się człowiek wyluzuje to wtedy będzie dobrze dopiero.
PS. Nie słyszałam jeszcze żeby dziecko umarło po zjedzeniu lizaka. Pewnie że jedzone codziennie na pewno nie są zdrowe ale nie przesadzajmy z tym

chociaż sasma tv nie oglądam w ogóle. Zęby ma piękne póki co, myć je lubi, więc narazie próchnicy się nie boję.
. A właśnie 3 i pół tygodnia temu zaczęliśmy wprowadzać nowości do diety Tymka. Poza tym nie chciałam na początek podawać warzyw z hipermarketu, a wyjście na bazarek to u nas wielka wyprawa, bo mieszkamy na zadupiu. Nie znam powodów, żeby nie ufać słoiczkom. Wręcz przeciwnie - pewnie są bardziej sprawdzane i pilnowane jakościowo niż warzywa w naszych sklepach. W sklepie który mamy tu na wsi nawet dla siebie warzyw nie kupuję bo są wiecznie stare i przeleżałe, tym bardziej Tymkowi bym ich nie podała, Ale jak już się Tymek z większością warzyw zapozna to dostanie takie ze zwykłego marketu. Nie mam zamiaru dawać mu tylko eko i bio. Zje potem dziecko hamburgera i padnie albo mu chemia sieczkę w głowie zrobi
). No i poszło gładko