reklama

Rozszerzamy dietę Maluszków

Aia, no nasze mamy miały w tamtych czasach inne wytyczne. Moja teściowa ostatnio oburzona była :dry: jak ją poprawiłam, że mięsko się osobno gotuje a potem samo mięso się miksuje z warzywkami, a nie z tą wodą w której się mięso gotowało.
Ja przyjęłam, że wprowadzanie nowości do diety dziecka to takie przygotowanie do dalszego prawdziwego jedzenia, zaznajamianie się z łyżeczką. Stąd też stwierdziłam, że na początek wystarczy jeden posiłek stały dziennie. Według schematu żywieniowego w szóstym miesiącu przy karmieniu mm już mają być niby 4 porcje mleka i dwa inne posiłki. I wymyśliłam sobie, że Tymek będzie miał na obiadek warzywka a popołudniowy posiłek to będzie owocowy, z kleikiem ryżowym albo kukurydzianym. Do tej pory raz w tygodniu jabłuszko z kleikiem dostawał na obiad (bo bardzo mu smakuje jabłko).
A zaczynałam od samych warzyw. Jak chciałam wprowadzić kleik ryżowy, to dodałam do niego pół słoiczka marchewki. Wciągnął aż miło :biggrin2:.
 
reklama
Oj tak, taki sam przepis jak ten od Twojej teściówki na zupkę dla Bąbelka usłyszałam od mojej mamy ;-) Faktycznie to pewnie kwestia zmiennych wytycznych. Ja wciągałam pierwsze zupki flachą równo przez kilka ładnych miesięcy. Rozrzedzane tą wodą z gotowania właśnie.

Oki, to zaczynamy od marchewki. Też kupię słoiczki na początek, bo tak samo jak u Ciebie każde zakupy poza osiedlowymi delikatesami to dla nas wielka wyprawa, na której Mania nie zawsze trzyma fason:-p, więc dochodzi stres. Już samo "dorosłe" jedzenie będzie dla mnie przeżyciem, więc sobie oszczędzę trudów poszukiwania najładniejszych warzywek w mojej części miasta i ich bezstratnego szykowania.
W ciąży byłam wielką przeciwniczką słoiczków, ale przyszła koza do woza...Od kiedy los sprawił, że musiałam Manię mm karmić jakoś mi te wszystkie awersje do "sztuczności" przeszły ;-) Je Hippa dla bobasków, to i kupię Hippa dla "starszaków". Proszę, jaka wierność marce się jeszcze we mnie narodziła...Kto by pomyślał:rofl2:

A słuchajcie...Tę marchewkę czy coś tam innego podaje się w temperaturze pokojowej, czy ciepłe?
 
Ostatnia edycja:
U nas pierwszym posiłkiem była dynia, przez kilka dni podawałam ale podobnie jak u Ewy, wypychał łyżeczkę języczkiem, wypluwał dynię, więc zrobiłam tydzień przerwy. Jutro zamierzam znowu spróbować i tu pytanie - znów podać dynię czy mogę np. podać dynię z ziemniaczkiem, skoro po dyni mu nic nie było? Wprowadzacie najpierw pojedyńcze produkty a dopiero potem je łączycie, czy jak jeden jest ok to dodajecie drugi?


Ja na razie jedzonko robię sama, dynię kupiliśmy w pobliskim warzywniaku, pokrojona i pomrożona czeka w zamrażalce ;-) Niestety w pobliżu nie mam żadnego sklepu eko, jedynie niektóre warzywa mogę kupić w lidlu. Słoiczków na razie nie podaje, ale pewnie czasem się tak zdarzy, że zje coś ze słoiczka :tak:
 
cornelka, ja zaczęłam u Tymka tak: marchewka, potem marchewka z ziemniakami, potem dynia, potem dynia z ziemniakami, potem zupki jarzynowe - z bobovity najbardziej mu ta zupka podchodzi. Zanim dostał jabłuszko dostał najpierw marchewkę z jabłkiem. A spróbuj z czymś innym niż dynia. Oprócz tego, że nie był gotowy na jedzenie łyżeczką, może być też tak że mu nie smakowało... U nas na przykład nie przechodzą dania, gdzie głównym składnikiem jest ziemniak.

milionka, chciałam być tak cwana jak Ty i kupiłam dzisiaj kaszę mannę błyskawiczną. Z Kupca. To była jedyna błyskawiczna. Dopiero w domu popatrzyłam jak się ją przyrządza i tu niespodzianka - od nie-błyskawicznej manny tej samej firmy (którą kupiłam kiedyś dla mnie i M) różni się tym, że gotuje się ją 3 minuty a nie 5 :-D:-D. No to mi się kurde udało...:-p Jaką Ty masz tą błyskawiczną mannę??

Ja kombinuję skąd tu dobrą marchewkę wziąć. Bo takie "normalne" marchewki dostępne w sklepach są często gorzkie i suche :dry:. No niestety. Wpadłam na pomysł, żeby kupić mrożone młode marchewki (chyba Hortex ma takie) i z nich ugotować obiadek. One są przepyszne, słodziutkie. Można tak?:eek: Chyba można, prawda?:confused:
 
Ostatnia edycja:
ewa, a Anielka nie wykazuje jeszcze szczególnego zainteresowania jakimś konkretnym smakiem?

Na razie dostała ziemniaka (bleeeeeeeee), marchewkę (nawet spoko ;)) i kleik ryżowy (ble ;P). Jutro kupię kukurydziany i jeszcze z nim spróbuję.
Rozważam też opcję przyuczenia ją łyżeczki na słoiczkach, bo jakoś mi się wydaje, że one są smaczniejsze dla dzieci. Ale to jeśli kleiku kukurydzianego nie załapie :)

Dziewczyny, ja wiem, że to na pewno już było, ale jak to jest z kaszkami, kleikami itd.? Niby napisane na nich, że od 4 miesiąca, ale dawać je osobno czy równolegle, np. w południe warzywka, wieczorem kaszka/kleik?

Jak zaczynasz od warzyw, to dajesz je koło południa, co parę dni wprowadzając nowe. Można też zacząć od kleiku (mniej słodki niż kaszka) - najlepiej jakoś tak na drugie śniadanie, bo potem masz cały dzień na obserwację, czy brzuszek nie boli itp.
Ja bym zaczęła od kukurydzianego, bo jest smaczny. Ryżowy dawałam Frankowi z owocami, bo sam jest mdły. Anieli podałam ryżowy, bo Mąż się pomylił i taki kupił (a miał jak byk napisane na kartce KUKURYDZIANY :/). No ale szału nie było ;)

A słuchajcie...Tę marchewkę czy coś tam innego podaje się w temperaturze pokojowej, czy ciepłe?

Jak dziecko lubi. Średnio się przyjmuje, że takie przyjemnie ciepłe. Ale Franek np. wolał chłodniejsze posiłki.

milionka, chciałam być tak cwana jak Ty i kupiłam dzisiaj kaszę mannę błyskawiczną. Z Kupca. To była jedyna błyskawiczna. Dopiero w domu popatrzyłam jak się ją przyrządza i tu niespodzianka - od nie-błyskawicznej manny tej samej firmy (którą kupiłam kiedyś dla mnie i M) różni się tym, że gotuje się ją 3 minuty a nie 5 :-D:-D. No to mi się kurde udało...:-p Jaką Ty masz tą błyskawiczną mannę??

***
Wpadłam na pomysł, żeby kupić mrożone młode marchewki (chyba Hortex ma takie) i z nich ugotować obiadek. One są przepyszne, słodziutkie. Można tak?:eek: Chyba można, prawda?:confused:

Manny "dla ludzi" zawsze się gotuje :) Te dla dzieci miesza się w wodzie lub mleku - jak kleiki :) I to one są najszybsze. Z Nestle na przykład albo z Bobovity.

Pewnie, że można mrożone. Ja często robiłam Frankowi obiad z mrożonek jak nie było świeżych odpowiedników - podawałam tak np. szpinak, brukselkę, fasolkę, czasem też marchewki jak nie miałam z targu :)
 
Dzag ja ma taka ale nie zauwazylam ze jest mleczna
 

Załączniki

  • DSC02229.jpg
    DSC02229.jpg
    32,9 KB · Wyświetleń: 72
No cóż, człowiek uczy się na błędach. No to już wiem jaka będzie następna zupa dla nas na obiad - warzywna z manną błyskawiczną :-D. A Bąblowi kupię taką dzieciową.
 
reklama
A ja uwielbiam, nawet w tak prostackiej postaci jak ugotowany i zalany syropem :-). Ale przepisu na ciasto nie mam :baffled:. Muszę poszukać w necie. Święta idą, trzeba z jakąś nowością przed rodziną wyskoczyć :-D.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry