reklama

Rozszerzamy dietę Maluszków

Mi kiedyś stanęła ość w gardle, masakra. M robił operację na otwartym gardle :rofl2:

Biedne te nasze dzieci a one na prawdę są już gotowe żeby jeść. Moja mama też wychodzi jak Ola sama je :-D ale nie komentuje.

Agnes musisz się przełamać bo z tego asekuranctwa więcej szkody niż pożytku.
Ten odruch wymiotny po zjedzeniu czegoś z grudkami u 3-latka o którym pisała Olga to efekt zbyt późnego podania pokarmów w całości. Teraz jest ostatni dzwonek a jak przegapimy to potem może być na prawdę ciężko i wizja blendowanie kotleta może stać się faktem
Ja osobiście nie mam nic do jedzenia papek 3 lata. wierzę że są takie ciężkie przypadki i rodzice są bezsilni ale kurcze wolałabym żeby to moje dzieci nie były ...

***
pytanie do mam stosujących BLW. Jak wasze dzieci utrzymują jedzenie w dloni?? Olce wszystko wyślizguje się jak torpeda do góry. Może za krótkie kawałki robię? Marchewki mają tak z 5cm a ziemniak to taka większa kostka np. Cała energia idzie na złapanie i utrzymanie w rączce jedzenia a nie na jedzenie :baffled:
 
reklama
Moja na razie przekłada sobie z ręki do ręki jedynie chrupki lub ciasteczka, z którymi jeszcze nie wie, co zrobić.

Ale dziewczyny, chciałam się Wam pochwalić :-) Tak, jak pisałam, dziś dałam jej obiadek ze słoiczka dla dziecka po 7 miesiącu. Były tak grudki - ryż i marchew. Lila zjadła pół słoiczka grudek, resztę jej zblendowałam, bo już nie chciała, więc wolałam jej nie zrażać i nie wciskać na siłę. Ale i tak jestem z niej i z siebie taka dumna, ona naprawdę fajnie sobie z tym poradziła. Poruszała paszczęką, nie bardzo jej się to na dłuższą metę podobało, kilka razy miała odruch wymiotny i lekko wybałuszone oczy, ale to chyba normalne nie? Później oswajałyśmy kubek niekapek - na początek całkiem nieźle jej poszło. Później na podwiedzorek dostała jabłko ze skarpety, to już fajnie ją sama trzymała, miętoliła w rękach, przekładała z rak do rąk, wkładała do buzi. Kolacyjka - kaszka ryżowa z jabłkiem weszła jej super - 150 ml.

Mam nadzieję, że to pierwsze koty za płoty, przełamałyśmy się w końcu (głównie ja) i myślę, że to pozytywny, dobry krok na przód. No i ten ryż to był świetny pomysł, on rzeczywiście jak jest miękki, jest taki przyjazny dla gardełka niemowlaka ;)

Agnes, ja Ciebie doskonale rozumiem. Miewam identycznie, ale staram się z tym walczyć. Nie raz marzyłam, żeby ktoś ją nakarmił i wprowadził w świat grudek, bo ja sama do tego nerwów nie miałam. Dziś miałyśmy przełom. I, jak napisała Karolina, dziecko więcej potrafi niż nam się wydaje. Ma więcej umiejętności niż my u niego dostrzegamy (tu mówię akurat o jedzeniu i umiejętności gryzienia i żucia). Lila mnie tak pozytywnie zaskoczyła tym, jak ładnie jadła. I tak sobie myślę, że trzeba wierzyć właśnie, że dziecko umie więcej niż nam się wydaje, bo wtedy i ono samo będzie się usamodzielniało. Ale ja wiem, jakie to trudne się przełamać. Przede mną jeszcze długa droga, ale już jest coś do przodu i to mnie bardzo, bardzo cieszy. Ty też się przełam, spróbuj, maleńki kawałeczek dać, zobaczysz wtedy, jak ona zareaguje. No ważne, by właśnie towarzyszyć dziecku w jedzeniu.

Asia, racja, czas wyluzować. Już rok będzie jak się od Was, z Wami i dzięki Wam tego uczę. Chyba jestem na jakiejś drodze do tego, mam nadzieję :)

Ja mam pytanie do tych z Was, które już jedzą z dziećmi. Tzn. śniadanie, obiady, kolacje? Tylko jak to wygląda, że właściwy obiadek dziecko je samo, a potem jak Wy jecie obiad, to dajecie mu coś do pogryzienia? Czy wszyscy razem? Bo mój M zanim wróci, to chciałabym, żeby Lila już zjadła. Więc jak to u Was wygląda to wspólne jedzenie?
 
Moja to ma powera w lapce, bo predzej zdusi niz do buzi wsadzi;)
Pieknie kanapeczki wsuwa, jak kawaleczki jej wkladam do buzi albo do lapki dam pasek chleba. Usmialam sie jak jej buleczke z sezamem dalam i ona te ziarenka probowala "zbierac", ah cudo:D

Ja to mam problem z tym BLW, nie moge przetrawic tego "syfu", ubabrane ubranie, buzia, wlosy no i wszystko dokola. Serio, trzesie mnie i choc probuje sie opanowac, to po chwili zabieram albo sama jej daje. Glupia matka:o
Mie skarpeta? Taka stricte skarpeta? :) U nas olivia swoj obiadek ma osobno bo my jemy duzo pozniej. Ale jak my jemy to ona zawsze z nami przy stole i cos tam jej sie dostanie.
 
Ostatnia edycja:
że tak wtrącę odnośnie grudek, to różnie z tą nauką gryzienia bywa. mój starszak grudki ładnie wsuwał bo po prostu połykał, ciasteczko hipa odgryzał i samo rozpuszczało się w buzi, a jak przyszło do gryzienia kanapki to dopiero wyszło szydło z worka, bo odgryzał i trzymał w buzi i czekał aż mu się szyneczka rozpuści:baffled: a ona jakoś nie chciała sie rozpuścić...

LeRemi, ja też nie mogę przetrawić tego syfu, nawet nie próbuję:-p może latem jak wystawię dziecko na pole w jednym bodziaku co by minimalizować straty materialne
 
MieMie odruch wymiotny nie jest do konca normalny, może wynikać ze zbyt długiego zwlekania ale skoro był tylko kilka razy to znaczy że w samą porę się przełamałas

matma bo po ryżu szybciutko powinno przyjść następne. Ola ewidentnie żuje. Kanapki to już żaden problem. problem mamy ze śliskim ale widzę że tylko my :baffled:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry