reklama

Rozszerzamy dietę Maluszków

reklama
ja to mam w dupie takie agitacje, szczerze to zaraz tu się nikt nie przyzna co kupuje, żeby nie być posądzonym o bycie nie proekologicznym, a chyba nie o tym jest ten wątek

Cornelka wiem, że słoiczek w lodówce może być chyba do 48h, więc własne zapewne krócej, Ewa kucharzy to podratuje wiedzą :tak:
 
Świrujecie ;P Franek jadł wszystkie możliwe kaszki i żyje ;) Teraz wsuwa corn flakesy też nestle i kaszę mannę lubelli i też żyje. Aż się boję zapytać, jaki syf w lubelli siedzi ;P

O, Irisson, chyba zrobię tak jak Ty - do końca tygodnia kaszka w południe, a w pon. przerzucę ją na wieczór i zacznę się z warzywami męczyć ;) Jecie kaszkę już jako pełny posiłek czy dobijasz na razie mlekiem? U nas póki co szaleńcza porcja 30 ml, jutro spróbuję 60 ml dać.

Jutro też dzień kolejnej próby butelkowej. Chcę Męża do kina na urodziny zabrać w sobotę i znajomi z dziećmi zostaną. Jak Drobina nie załapie butelki, to najwyżej będą ją nosić do naszego powrotu, żeby nie ryczała ;)

Ja obiady trzymałam tyle, ile przechowuję np. zupę dla dorosłych - czyli do 3 dni. Jak się zamrozi, to mogą dłużej stać, ale nigdy się w to nie bawiłam. Dwa razy w tygodniu wrzucić warzywa do parowara to żaden wysiłek ;)
 
Ewa co ty, ona to mało je tego kleiku, tak do 30ml maks, więc po pół h drze się zwyczajowo na cyca, jak Ci zje Anielka 60ml, to daj na kino kaszkę i nie będą musieli chodzić :-D
 
Ewa mi nie chodzi o jakość produktów nestle bo tych nie kwestionuję ale o ideologiczny bojkot firmy nestle (wklup w pana google jak masz czas :):-D) Loreal, Meybelline to też nestle :)) w ogóle wszystko to nestle i ja staram się nie kupować. Kiedyś mnie koleżanka wariatka na studiach wkręciła ale to mój prywatny odjazd nikogo nie namawiam ;-)
 
Irisson, i tak chyba zrobię :) 30 ml właśnie na jakieś pół godziny wystarcza. To 60 ml powinno na godzinę, co? ;P

Karolina, a widzisz, to nie zrozumiałam :) Mnie bojkoty nie ruszają, bo nie mam tv, więc mój kontakt z reklamami jest tylko w radiu (tam się nestle nie reklamuje ;)) i w internecie - a tu jakoś zgrabnie je omijam wzrokiem ;)
 
Dziewczyny, smuty straszne. Mój Tymek pogardził moimi ostatnimi wypocinami i dzisiaj wtrąbił z wielkim trudem 1/4 słoiczka marchewki z brokułem i kalafiorem. Na początku krzywa mina, potem się przemógł, ale co trzecia łyżeczka odruch wymiotny. Potem już tylko odruch wymiotny był :-(. Nie wiem co bardziej mu przeszkadzało - konsystencja (no nie da się ukryć że nie był taka idealnie gładka jak w słoiczkach) czy smak (a według mnie nie było to złe). Jutro znowu spróbuję, nie ma łatwo :-p. Ale mnie chłopak załamał.
A po wczorajszym jabłuszku z jagodami chyba go na buzi wysypało...:dry:
I uwaga... JA KUPUJĘ I PODAJĘ MOJEMU DZIECKU GERBERA :szok:. Brrrr.... Ma najsmaczniejszą marchewkę ze wszystkich:-).
 
reklama
Dzag, musi się przestawić na domowe rzeczy. Franek też tak miał. Jak się przyzwyczaił do słoiczków, to domowym jedzeniem pluł. Ale mu przeszło - głód zwyciężył ;P No i domowych ma prawo zjeść mniej, bo są bardziej treściwe - mniej w nich wody.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry