Dziewczyny każdy robi jak uważa tylko dzag bądź konsekwentna i po roku jak będziecie jeść ze wspólnego gara, wtedy ziemniaków też nie sólcie niczego innego bo wtedy też się przyzwyczai. Dla mnie trafia tylko argument irisson, z nerkami i jeszcze zglebię temat ale z przyzwyczajeniem to dla mnie żaden argument bo nie ma szans żeby dziecko nie jadało w dzisiejszej żywności soli, zjedźcie sobie chleb bez soli nie da się przełknąć. Jeśli ktoś rzeczywiście prowadzi kuchnie bez solną to jak najbardziej niech dziecku nie podaje, ale konsekwentnie po roku czasu i potem też nigdy czyli wychodzi, że trzeba całą żywność domową wytwarzać i zapomnieć o smaku.
My bardzo mało solimy używam tylko soli najwyższej jakości z dna morza i np. warzyw nie solę, za wyjątkiem ziemniaków, ale chleb co robię solę więc moje dziecko i tak pozna ten smak.
A i jeszcze taka ciekawostka piszecie o nadciśnieniu itd, itd. Na studiach na historii średniowiecza czytaliśmy badania, mieszkańcy Biskupina nie znali takich chorób, a wszytko marynowali i zabezpieczali w soli po polowania rzadko były udane trzeba było jedzenie zabezpieczyć, a stosowali ogromne ilości jakich ja nawet przez całe rok nie zużyje (i nie było to wynikiem długości życia).
Nie znali natomiast cukru. Dopiero od pojawienia się cukry zaczęły się problemy i te choroby cywilizacyjne, popatrzcie relatywnie jak piekę chleb daję łyżeczkę soli najwyższej jakości co ma 5 g, jak piekę drożdżówkę daje 200 g cukru.
Jak ze wszystkim chodzi o umiar i dobór najlepszej jakości składników, a nie najtańszej soli z półki jeszcze nie jodowanej.
Więc ja na pewno będę doprawiać solą morską, świeżymi ziołami, ale może dopiero jak pojawi się mięso i ryby bo warzyw i tak nie solimy.