Dzisiaj stw., że mam juz dosyć nijakich pomysłów różnych położnych, umówiłam się na wizytę prywatną z pediatrą.
Okazało się, że moja Zuzia jako dziecko, które było owinięte pępowiną ma problemy z noskiem, co powoduje kłopoty przy cycu.
Otóż przed każdym karmieniem mam jej wyczyścić nosek ( sól fizj. + frida), poza tym Zuzia nawet jak będzie miała mieć zmienianą pieluche musi mieć główkę wyżej, ma spać na poduszeczce lub pod łóżko mamy podstawić książki.
Okazało się, że muszę wyeliminować wszystko co związane z mlekiem krowim - bo mała ma wysypkę.
Najważniejsze, żeby miała czysty nosek, bo czkawka którą dostaje jest wynikiem zapowietrzania się i "chodzenia" pokarmu do góry ( stąd nosek chory), poza tym zanim ja przystawię do cyca musi się troche uspokoić, bo łyka powietrze i w żołądku ma " oszukany "pokarm- powietrze, dlatego co chwilę też chce cyca, bo mysli, że jest najedzona.
Jak jej sie nie odbije, to mam ją kłaść na prawym jej boku.
No zobaczymy - czy syt. sie poprawi jak popracujemy nad noskiem?
No moja zuzia te na okrągło wisi na cycu, już nie wiem jak to jest nie mieć jej przy cycu.
A mi na pobudzenie nic nie pomaga. Powalczę jeszcze trochę, ale jak widać, moje cyce są tylko od istnienia, a nie do karmienia
Kasro- moje gratulacje, że udało się tylko cycem :-)