W jednym szpitalu kazali dokarmiać, ale mały po piersi nic więcej nie chcieł. W drugim byli bardziej roztropni - uznali, ze nawet jeśli mam za mało pokarmu, a zacznę dokarmiać, to będę go miała jeszcze mniej i tak wkółko. Więc dokarmiać nie kazali, ale częściej przystawiać do piersi - w dzień co 2 godz. bo tyle potrzeba na strawienie pokarmu.
Nie sądzę Nina, abyś miała zły pokarm - zresztą pediatra powiedział mi, ze nie ma czegoś takiego, jak zły pokarm (jeśli chodzi o pokarm matki oczywiście), moze być go co najwyżej za mało.
A może spróbuj więcej pić, aby zwiększyć ilość pokarmu? No w każdym razie najgorsze co mogłabyś teraz zrobić, to posłuchać męża - wiadomo, że na butli dziecko będzie przybierało więcej niż na piersi, ale czy tylko o to chodzi, aby małą podtuczyć? Ja myślę, że o niebo lepsze będzie te 100g uzyskane z Twojego pokarmu, niż nawet 150 ze sztuczniaka... Z kolei jak zaczniesz często dokarmiać, to mała moze w końcu odrzucić pierś.
No i popatrz na siatkę centylową - mój oscyluje na niej między 3 a 10 i lekarz mówi, że wcale nie jest za chudy. Owszem przydałoby się więcej ciałka na wypadek choroby, gdzie dzieciaki lubią tracić na wadze, ale to nie znaczy, ze mam go podtuczać mieszanką. Widocznie nasze dzieci należą do szczuplaków ;-)
teściowa mówiła, że jej dzieci też takie były - długie i szczupłe, więc może nasz synek ma to po tatusiu ;-)