magdzik_w
Mama Juleczki i Pawełka
rapuznel - popieram w całej rozciągłości Twój post dotyczący karmienia piersią. Oczywiście dyskusja pod tytułem "jak długo i czy tylko piersią" jest moim zdaniem ciężka i niekoniecznie konstruktywna. Może wpędzić w kompleksy niejedną mamę. Zupełnie niepotrzebnie. Z tego co się orientuję, baaaaaaaardzo rzadko są dzieci, którym wystarcza sama pierś do 6 m-ca życia. Z wielu względów. twierdzenie, że zawsze i wszystkim starcza jest dla mnie wierutną bzdurą. To po pierwsze. Po drugie, szał karmienia na żądanie nie jest do końca przystosowany do realiów życia codziennego. Fajnie, można karmić i 10 razy w nocy tyle, że jak się wraca do pracy po urlopie macierzyńskim, to trzeba jakoś funkcjonować. Nie da się maluszka tak z dnia na dzień odzwyczaić od karmienia kiedy on tylko chce. Skoro nowe pokarmy wprowadza się stopniowo (wiem, że w dużej mierze ze względu na ewentualne uczulenia), to mleczko mamine też musi być ograniczane w sposób racjonalny i stopniowy. Pamiętajmy też o tym, że stres wpływa na pokarm. Myślę, że lepsza flacha niż woda w cyckach. To oczywiście tylko i wyłącznie moje zdanie

Poza tym każda mama wie, że łatwiej w nocy wyciągnąć cycka niż szykować butlę. Nie sądzę, że chodzi więc o formę lenistwa. Poza tym są dzieci (moja Jula), które ciągną wszystko bez żadnych problemów - smoka, flaszkę, cyca i łyżeczkę. pewnie, że podanie butli to ryzyko, ale nie można dać się zwariować!!! My wprowadzaliśmy pierwsze stałe pokarmy już w 4-tym miesiącu, bo były problemy z kupką. Zadziałały rewelacyjnie. Julę nadal karmię piersią rano i wieczorkiem, czasami dostaje flachę i wszystko jest ok. Wydaje mi się, że trzeba spotkać na swej drodze dobrego i rozumnego pediatrę i jemu zaufać, nie oglądając się na opinię innych. Czytając książki, poradniki i fora, można czasami zwariować. Mówię z własnego doświadczenia:-):-):-) Co dobre dla jednego, niekoniecznie jest złotem dla innych. Pozdrawiam serdecznie i dobrej nocki życzę


Poza tym każda mama wie, że łatwiej w nocy wyciągnąć cycka niż szykować butlę. Nie sądzę, że chodzi więc o formę lenistwa. Poza tym są dzieci (moja Jula), które ciągną wszystko bez żadnych problemów - smoka, flaszkę, cyca i łyżeczkę. pewnie, że podanie butli to ryzyko, ale nie można dać się zwariować!!! My wprowadzaliśmy pierwsze stałe pokarmy już w 4-tym miesiącu, bo były problemy z kupką. Zadziałały rewelacyjnie. Julę nadal karmię piersią rano i wieczorkiem, czasami dostaje flachę i wszystko jest ok. Wydaje mi się, że trzeba spotkać na swej drodze dobrego i rozumnego pediatrę i jemu zaufać, nie oglądając się na opinię innych. Czytając książki, poradniki i fora, można czasami zwariować. Mówię z własnego doświadczenia:-):-):-) Co dobre dla jednego, niekoniecznie jest złotem dla innych. Pozdrawiam serdecznie i dobrej nocki życzę
Ostatnia edycja:
