ale mnie dziś w nocy syn skopał... a co niektórzy mi mówią jak to mam dobrze, że jestem na zwolnieniu i się wyspać mogę. Tia 8)
No to Wam opiszę jak się dziś wyspałam:
23:20 - ja już w łóżeczku, Piotruś zaczyna wygibasy,
trwa to gibanie się już ze 20 minut a ja śpiąca jestem, przychodzi Sz kładzie rękę na brzuchu i przemawia do syna, żeby dał mamusi pospać. Piotruś o dziwo słucha tatusia. Sz idzie się kapać, a mały zaczyna szaleć. Ech, ten ojcowski autorytet. Chyba zasypiam...
02:52 - budzi mnie kopanie w prawym boku. Mały nieźle mi dokopuje. Wstaję, idę siusiu. Po powrocie mam nadzieję, że szybko zasnę, ale gdzie tam, młody nadal kopie. W końcu zasypiam.
04:16 - młody kopie mnie w podbrzusze z taką siłą, jakby chciał wyskoczyć z brzucha. Znów idę siusiu i po powrocie oczywiście nie mogę zasnąć, bo mały nie zamierza przestać. Jakoś mi się udaje pospać do godziny...
05:52 - Piotruś znów ćwiczy wymachy nogami. Tym razem nie zasypiam, bo na dworze już jasno, zaczynają jeździć samochody a Sz chrapie. Tak sobie leżę z zamkniętymi oczami do co najmniej 06:54
07:45 - dzwoni budzik. Piotruś oczywiście się budzi, co oznajmia kopaniem, Sz nadal śpi. Wstaję chwilę po 8:00, robię Sz śniadanie do pracy i kładę się z powrotem do łóżka. Oczywiście nie zasypiam do co najmniej 9:00, kiedy to mój ukochany mąż wreszcie wychodzi. Zasypiam.
10:00 - telefon bezprzewodowy daje mi znać, że się rozładował. Piszczy ta cholerna słuchawka i piszczy. Piotruś się budzi i co robi? Oczywiście kopie, bo to mały kopacz jest.
Ogromnie "wyspana" zwlekam się z łóżka 10:30 i idę zrobić sobie śniadanie. Jem to śniadanie czytając co na babyboom i oczywiście kto nie śpi tylko kopie? Piotruś
I teraz pytanie do dziewczyn, które martwią się, że ich dzieci leniwe i mało ruszające się: chciałybyście takiego kopacza wrednego jak Piotruś?