reklama

Ruchy dzidzisiów

Moja malutka strasznie jest leniwa ;) Gdyby nie usg przed świętamie to bym się martwiła, ale jak jadę dłużej samochodem to zaczyna szaleć i sama nie wiem czy z radości czy dlatego że nie przepada za dziurawymi polskimi drogami :laugh:
Mój K. juz poczuł choć żadko sie zdarza aby akurat położył ręke jak mała kopnie a ma czym kopnąc jej stópcia ma całe 4cm!(stopa po chrzestnej- ona teraz ma nr 41-42 :laugh: )
 
reklama
No, wasze dzieci sa leniwe? A mi sie wydaje, ze mi potwor rosnie... Wczoraj dawalo mi caluski bozy dzien do wiwatu i to poteznie, juz myslalam, ze nie da mi spokoju, no i nie dalo, dopiero jak poszlam spac, to usnelo razem ze mna... A jak sie teges z moim mezem to tez wariowalo. Glupie uczucie... Mam wrazenie, ze skopana jestem od srodka jak jasna pogoda...
 
No to widze Mada, ze 'BigFoot' Ci rosnie w brzuszku ;)

Moje przed chwilka, w momencie jak czytalam Wasze posty i myslalam sobie czemu ten moj maluch taki spokojny, kopnelo - raz, ale zawsze lepsze to niz nic.

Karoo, moje odwrotnie niz Twoje - jak przezywam chwile uniesienia z moim T. ;) to sie uspokaja - chyba nie chce rodzicom przeszkadzac, hihi ;)
 
U mnie w brzuchu też chyba jakiś potwór zamieszkał ;) Wczoraj wieczorem, w nocy i dzisiaj od rana moja pijawka tak napieprza (w nocy ze szczególnym upodobaniem pęcherza i to pełnego >:(), że chwili spokoju nie mam. Ale za to przy rodziców bara-bara się uspokaja :laugh: P. też już kilka razy został "skopany" ;D Bo co będzie biedną dzidzię przygniatał swoim ciężkim łapskiem? ;)
 
ale mnie dziś w nocy syn skopał... a co niektórzy mi mówią jak to mam dobrze, że jestem na zwolnieniu i się wyspać mogę. Tia 8)
No to Wam opiszę jak się dziś wyspałam:
23:20 - ja już w łóżeczku, Piotruś zaczyna wygibasy,
trwa to gibanie się już ze 20 minut a ja śpiąca jestem, przychodzi Sz kładzie rękę na brzuchu i przemawia do syna, żeby dał mamusi pospać. Piotruś o dziwo słucha tatusia. Sz idzie się kapać, a mały zaczyna szaleć. Ech, ten ojcowski autorytet. Chyba zasypiam...
02:52 - budzi mnie kopanie w prawym boku. Mały nieźle mi dokopuje. Wstaję, idę siusiu. Po powrocie mam nadzieję, że szybko zasnę, ale gdzie tam, młody nadal kopie. W końcu zasypiam.
04:16 - młody kopie mnie w podbrzusze z taką siłą, jakby chciał wyskoczyć z brzucha. Znów idę siusiu i po powrocie oczywiście nie mogę zasnąć, bo mały nie zamierza przestać. Jakoś mi się udaje pospać do godziny...
05:52 - Piotruś znów ćwiczy wymachy nogami. Tym razem nie zasypiam, bo na dworze już jasno, zaczynają jeździć samochody a Sz chrapie. Tak sobie leżę z zamkniętymi oczami do co najmniej 06:54
07:45 - dzwoni budzik. Piotruś oczywiście się budzi, co oznajmia kopaniem, Sz nadal śpi. Wstaję chwilę po 8:00, robię Sz śniadanie do pracy i kładę się z powrotem do łóżka. Oczywiście nie zasypiam do co najmniej 9:00, kiedy to mój ukochany mąż wreszcie wychodzi. Zasypiam.
10:00 - telefon bezprzewodowy daje mi znać, że się rozładował. Piszczy ta cholerna słuchawka i piszczy. Piotruś się budzi i co robi? Oczywiście kopie, bo to mały kopacz jest.
Ogromnie "wyspana" zwlekam się z łóżka 10:30 i idę zrobić sobie śniadanie. Jem to śniadanie czytając co na babyboom i oczywiście kto nie śpi tylko kopie? Piotruś :)

I teraz pytanie do dziewczyn, które martwią się, że ich dzieci leniwe i mało ruszające się: chciałybyście takiego kopacza wrednego jak Piotruś? :D




 
Leyna, rzeczywiście Twój Piotruś "to mały kopacz jest" ;) Ale moja Maja też nie pozostaje w tyle. Kilka razy mnie w nocy budziła, ale jakoś udało mi się zasypiać po każdym "ataku", aż o 6.30 dostałam takie kopy "na pęchęrz", że musiałam skapitulować i poszłam siusiu, no i spać mi się odechciało... Zaległam przed TV z przedśniadaniem w postaci jogurtu, a mała dalej szalała ;) W pewnym momencie tak mocno, aż mi brzuch cały skakał. Wydobyłam go więc z czeluści szlafroka i piżamy, bo lubię prowadzić obserwacje na gołym "obiekcie", i tak sobie na niego patrzyłam, i głaskałam, aż się Gdandzia zainteresowała (ta to zawsze widzi wszystko wtedy, kiedy nie potrzeba ;)). Podeszła do mnie i wlepiła gały w mój ruchliwy brzuchol, aż nagle dzidzia wystawiła jakąś część ciała akurat pod samym psim nosem, więc piesa noch od razu przyłożyła mi do brzucha, żeby poniuchać, co to za potwór... i dostała w swoją truflę kopa i odskoczyła prychając z miną przestraszonego Scooby-Doo :laugh: Za chwilę znowu podeszła, ale już się nie zbliżała za bardzo, poza tym uskuteczniłam asekurację, co by jej przypadkiem nie przyszło do głowy sprawdzić łapką z pazurem "co to za diabeł" ;) Po "przedśniadaniu" uderzyłam jeszcze w kimono i spałam twardo do 11.30 ;) A teraz znowy moja wampirzyca daje o sobie znać;)
 
Zazdroszcze Wam dziewczyny tych malych, niewyzytych akrobatow!:) Moje male jakies spokojne jest, co mnie dziwi, bo nie ma po kim odziedziczyc takiego temperamentu, bo ani ja ani T. do spokojnych nie nalezymy! Dobrze, ze ide dzisiaj na kontrole do ginek. to mam nadzieje, ze sie uspokoje troszke...
 
leyna ja mam to samo tylko w dzien,dzieki bogu w nocy śpi :)ale pobudka o 7:00 potęznym kopniakiem i potem to juz tak regularnie przez cały dzien co 2 godzinki a po posiłku to tak podskakuje ze az cały brzuch mi sie trzęsie ;D,i to nie wazne czy jestem w domu czy na dworze kopie albo robi fikoły . "zasypiamy" ok 23:30 . a jak niewygodnie usiąde to cały sie tak rozpycha ze az mnie skóra na brzuchu ciągnie i wyrażnie go widac ze sie rozpycha i przeciąga :)
mam nadzieje tylko ze po urodzeniu bedzie miał takie same godziny aktywnosci i w nocy bedzie spał tak grzecznie jak teraz
 
Do tej pory tylko czułam jak sobie moja mrówa pływa i czasami kopnie delikatnie a tu wczoraj wieczorem leżę sobie i kątem oka widze (i czuje)że jakoś dziwnie brzuch się rusza , tak wiecie w jednym miejscu jakby coś od wewnątrz wypychało!myślałam że zwariuje !gapiłyśmy się z siostra potem na ten brzuch i nie mogłam uwierzyc co się dzieje!
Niesamowite widac już na zewnątrz że mrówa daje czadu :laugh:
 
reklama
Moje też juz fajnie bryka ;D Wczoraj pierwszy raz poczuł kopniaczka mój mąż :), ale nie widać jeszcze na zewnątrz, że cos sie rusza. Poczekamy, zobaczymy :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry