reklama

Ruchy dzidzisiów

Moje male wczoraj sie 'rozruszalo' :) Wieczorem kopalo i to dosc dlugo (w ciagu dnia zreszta tez parokrotnie dawalo o sobie znac), a potem obudzilo mnie po 4 nad ranem kilkoma dosyc silnymi kopniaczkami! :) :) :) Ale takie cos moze mnie budzic nawet sto razy w ciagu nocy :)
Moj T. nie mial jeszcze okazji poczuc (raz, ale delikatnie bardzo), bo za kazdym razem jak przyklada reke, to male sie ucisza :)
 
reklama
No moj brzdąc tez coraz bradziej sobie pozwala dzis mnie rano skopał nawet małoznek dostał w przyłozoną ręke ;D mały rozbójnik..hehe no to zycze wam miłego dnia!
 
Przy moim mezu tez sie dzieciatko uspokaja, nie wiedziec czemu :) G. przyklada reke, i mimo, ze przed chwila bylo szalenstwo kopaniowe to nagle jest spokoj. Tylko zabierz reke juz jest to samo. Tak bywa do oporu przez godzine, dwie czasami. Smiac mi sie chce :D

Moje malenstwo teraz szaleje, chyba smakuje mu mamusina lasania, ktora przedwoczoraj robilam, a dzisiaj dojadam resztki :D
 
A mnie dziś w nocy dzidzia skopała strasznie, po pęcherzu i po szyjce macicy, bo w tej okolicy czułam "rezonans" - nieprzyjemne uczucie. Wczoraj za to ściągnęłam sobie nową płytę Madonny i puszczałam przez kilka godzin non-stop, i wtedy też u mnie w brzuchu było szaleństwo :laugh:
 
Moja przyjaciolka, ktora ma termin na poczatek lipca, mowila mi kilka razy, ze mala ja skopala w szyjke i bol straszny.I podobno jeszcze boli jak Ci w zebra da kuksanca :)
 
A ja oczywiscie mam schizy dzisiaj caly dzien...Moje male rano, jak sie obudzila, kilka razy dalo lekkiego kopniaczka, potem w ciagu dnia moze ze 2 razy i teraz caly czas cisza...:( Od kilku godzin nic...Myslicie, ze wszystko jest ok?? Za chiwle jem kolacje i sie klade do lozka - az sie boje, bo jak sie nie ruszy to chyba zwariuje z niepewnosci, a USG mam dopiero jutro popoludniu...
 
reklama
Sandra, na pewno wszystko jest oki. Moja dzidzia wczoraj od rana była bardzo mało ruchliwa i też się tym strasznie denerwowałam, zaczęłam już wkręcać sobie "filmy" z najgorszymi scenariuszami >:( Byliśmy z P. na działce u jego rodziców i tam w ogóle nie mogłam się skupić na rozmowie z nimi, a podczas jazdy z powrotem do domu prawie się popłakałam :-[ Zaczęłam nawet P. wiercić dziurę w brzuchu, że musimy jechać do szpitala, ale on się popukał w czoło i powiedział, że nigdzie nie jedzie, bo będzie pił piwo. No i wypił. Ja też trochę sobie "pociągnęłam" i po tej terapii mój potwór sie nagle uaktywnił i takie szaleństwa uskuteczniał, że nie spałam do 3 ;) Tak więc, Sandro koleżanko ciężarówko ;), bez "nerw" i będzie dobrze. Ściskam ;D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry