Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Agutka, jeśli jeszcze nie byłaś, to... marsz do lekarza!
Takie objawy nie są normalne, kobieta w 35tyg. nie umiera z bólu, chyba że zaczęła rodzić albo (odpukać!) coś jest nie tak.
Takich rzeczy się nie lekceważy, w ciąży nie można czekać aż "samo przejdzie"
Hej dziewczyny! Jak widać lekarz wypuścił mnie jeszcze ze szpitala 3 w jednym. Wszystko jest dobrze, opuchlizna zeszła ale mam dietę i uważać na siebie. Za tydzień jedziemy na wizytę i myślę, że wtedy już wyląduję w szpitalu i to będzie poród. A maluchy mają wg usg po ok 2600g choć lekarz mówił, że raczej mniej ale i tak jest bardzo dobrze. Bardzo się cieszę, że mam jeszcze parę dni w domu na przygotowania w domu i spokojnie już będę mogła pójść do szpitala.
Ja na chwilke wpadłam z sierpniówek zobaczyc co u was słychać ;D
Agutko ty zbieraj tyłek i marsz do szpitala, az dziwne że w nocy sie ne zdecydowałas na szpital, to nie sa normalne objawy i do tego te dreszcze! Kochana lepiej dmuchac na zimne!
dziewczyny jak macie jej nr to napiszcie jej smsa niech jedzie do szpitala!
No kochane jeszcze wam po miesiacu zostało u nas juz pare dziewczyn rozdwojonych a teraz jakis przestój się zrobił : czekamy niecierpliwie na nasze maleństwa i juz schizujemy i same nie wiemy co ze soba zrobić :
Dużo cierpliwości życze w tym ostatnim miesiącu , bedzie wam potrzebna
Mada78 dziękuję w imieniu swoim i pozostałych wrześniówek . Żebyś wiedziała z tą cierpliwością, ja mam wrażenie, że jestem w ciąży już ze dwa lata. ;D A na wrzesień czekam i czekam i jakoś nie chce przyjść ;D
A u Was sierpnióweczki pasowałoby, żeby któraś ten zastój przerwała ;D
Pozdrawiam
Dziewczynki,weszlam,zeby napisac cos od siebie. Wiec,rozwolnienie mam dalej,ale juz coraz mniej,ze tak powiem,ze mnie leci. Dzis niestety nie moge isc do szpitala,bo jutro musze zglosic sie w urzedzie pracy po moja wyplate,a nikt za mnie isc nie moze,bo musialabym to zglosic duzo wczesniej. Popieprzone to takie,niestety. Wiec narazie leze w domku w lozeczku i sie wygrzewam z Zuzanka... Bola mnie plecy nadal i te nogi,no i pod brzuszkiem od czasu do czasu. Delikatnie zaczelo mnie mdlic... Jutro napewno juz cos z tym zrobie,bo nie mam zamiaru wiecej cierpiec,ani nie chce,zeby Zuziulce stalo sie cos zlego. Jak cos sie bedzie dziac,to dam Wam znac,a narazie trzymajcie kciuki,zeby wszystko szybko mi zeszlo... Buzia Rybki i dziekuje za troske! :-*
Mysiu,wlasnie to mnie pociesza,ze caly czas je czuje. Wiec mam nadzieje,ze Zuzance wcale nie jest tam tak zle,tylko mnie cos zaatakowalo... Jutro,jak bede po wyplate,to wepchne sie bez kolejki do jakiegokolwiek gina,a jak nie,to ide do szpitala,gdyby ten bol nadal sie powtarzal... Kurcze,co weekend cos. Az sie boje kolejnego...