wiolami z tego co czytam to Twój mąż nalezy do emocjonalnych pasożytów, którzy żerują na naiwności innych. Jego gadki o samobójstwie to brednie bo żaden samobjca nigdy nie uprzedza nikogo że sobie coś idzie zrobić tylko to robi. Mężulek jak widzę nie śmierdzi teraz groszem i czeka aż Ty pozałatwiasz jego finansowe sprawy nawet się zapożyczając. Nie jest to z całą pewnością jego ostatni taki numer względem Ciebie. Ja bym się na Twoim miejscu wstrzymała z płaceniem za niego jakiejkolwiek kasy i poszłabym do jakiegoś ośrodka pomocy społecznej porozmawiać przynajmniej z kimś konkretnym co mogłoby Ci przysługiwać. Nie wychylaj się narazie i nie bądź taka wspaniałomyślna bo ten gamoń będzie sobie teraz bimbał a Ty będziesz biegać i prosić żeby może łaskawie poszedł do pracy. Myslę że w tej sytuacji bardziej bym się skupiła na organizowaniu jakiejś pomocy dla siebie i dzieci a jego bym olała z góry na dłół. I może mu podpowiedz że renta dla dzieci po nim to wcale nie taki głupi pomysł i pewnie jeszcze i Ty się załapiesz. Nie dawaj mu się sprowokować i bierz się w garść kobieto

Kochana i myślę też że najwyższa pora poprosić rodziców czy teściów o pomoc przy dzieciach. Pisałaś że nie lubisz nikogo prosić ale nie jesteś alfą i omegą a z drugiej strony przede wszystkim Twoi rodzice widząc że są Ci teraz bardzo potrzebni przestaną tak się tym zadręczać i martwić. Spróbuj ...
agnes32 za niedługi czas dojdziesz do wniosku że najlepsze co Cię spotkało to pozbycie się tego pseudofaceta. Synków masz już dużych, napewno trochę Ci pomogą z dzieckiem ... dacie sobie radę zobaczysz. Ja w swoim całym życiu tylko jeden jedyny raz pozwoliłam sobie na upokorzenie ... błagałam swojego exa żeby mnie nie zostawiał w ciąży bo nie dam sobie rady, bo mam jeszcze drugie dziecko i nie będę porafiła pogodzić tego wszystkiego. Dzwonilam, płakałam, prosiłam a on nawet nie chciał odbierać ode mnie telefonu. Wiedziałam że robię źle, że się w tym momencie ośmieszam w jego oczach i straciłam do siebie wtedy szacunek. W końcu powiedziałam sobie "dość" ... jestem w ciąży i odpowiedzialność za moje dzieci spoczywa tylko i wyłącznie na mnie wiec pora brać się za bety i żyć dalej bo mam dla kogo. Teraz się cieszę że on tych telefonów wtedy nie odbierał, że nie zlitował się nade mną i łaskawie do nas nie wrócił. Kurde nie jest lekko, bywa naprawdę trudno .... aleeee wiem że dam sobie radę bo siły mam teraz za nas trzy

Pomyśl że w tej chwili nosisz pod sercem maluszka i robisz mu swoimi nastrojami krzywdę, jesteś za nie odpowiedzialna i nie możesz rozczulać się nad jakimś facetem w rajtuzach bez jaj. Jego rola ojca ograniczyła się tylko do poczęcia a reszta w Twoich rękach. Przemyśl to sobie spokojnie i nie trać czasu na kombinowanie jakby go ściągnąć spowrotem. Trzeba mieć swoj dumę do jasnej cholery!!! Pocztaj coś sobie, zajmij się chłopakami, poświęć im teraz więce czasu, zajmij czymś swoje myśli to łatwiej będzie Ci się z tą sytuacją uporać

może też jakiś wyjazd do jakiejś rodziny? wiejskie powietrze dobrze wpływa na brzusio ... trzymam kciuki :-)