Hmm...trudno coś poradzić, bo każdy związek jest inny. Ale zgadzam się, że podstawą do wzajemnego zrozumienia jest rozmowa. Nie zawsze jest tak, że brak ochoty jest prawdziwym, fizjologicznym brakiem chęci. Przyczyn może być wiele i równie dobrze to ty możesz podjąć tę rozmowę.
Kobiety i mężczyźni psychicznie całkowicie się od siebie różnią i to co dla ciebie może nie stanowić problemu, dla twojej żony/partnerki może być przeszkodą nie do przejścia. Może nie czuje się atrakcyjna, a może najzwyczajniej w świecie jest koszmarnie zmęczona, a ty jej niewiele pomagasz? Coś takiego jest, niestety, w nas kobietach, że jeżeli nie czujemy się bezpiecznie, pewnie i dobrze w związku to nie chcemy;-) Narodziny dziecka to nowa sytuacja, w którą kobieta wchodzi naturalnie, a z którą mężczyźni często dlugo się oswajają. A kobieta oczekuje, że jej partner sprawdzi się również w roli ojca, by mogła dalej czuć się bezpiecznie.
To jedna strona medalu.
Natomiast ja nie jestem typem kobiety, które psioczą na facetów, że tylko jedno im w głowie itd. Jestem w stanie wyobrazić sobie to, że facet, który w końcu nie urodził i ma mniej obowiązkow związanych z maluchem nie jest w stanie wczuć się w moje położenie. I to też trzeba zrozumieć. Ja mam tak ustawioną hierarchię wartości, że owszem, jest dziecko, które się kocha, ale mój mąż był pierwszy i z nim będę do końca i dla mnie jest na pierwszym miejscu. I może dlatego nie mieliśmy żadnych problemów w ochotą, czy jej brakiemani do końca ciąży ani potem. Trzeba zrozumieć to, że oto mężczyzna, ktory do tej pory był tym naszym "chłopakiem" nie moze nagle zejść na drugi plan i stanowić tylko dwie dodatkowe ręce do kąpania. Uważam, że w normalnym związku da się wszystko pogodzić, ale jesli obie strony się o to postarają.
Wracając do poprzedniej wypowiedzi - ktoś musi pierwszy wyciągnąć rękę, więc może właśnie ty? Kobieta po porodzie bardzo potrzebuje znowu poczuć się kobietą, a nie tylko matką i to twoje zadanie, by tak było. Ja też miałam taki moment, że czułam, iż o to jestem stateczną matroną i jak tu teraz powrócić do dawnych szaleństw. Ale można się z tego otrząsnąć. Trzeba znajdować radość ze wspólnej opieki nad maluchem, bo dziecko bardzo zbliża, ale też organizować czas tylko dla siebie, kiedy znowu będziecie dla siebie parą zakochanych