Witajcie! Jestem tutaj świeżynką! Szukałam takiego wątku na jakimś forum i znalazłam tutaj
Wchodzę w zasadzie w środku dość ożywionej dyskusji ale mam kilka rzeczy do dopowiedzenia.
Po pierwsze: Rozumiem żonę Mazitatusa, bo sama mam potężny problem z tzw. ochotą.
Adaśka urodziłam ponad 4,5 miesiąca temu, i ciągle brakuje mi... tego braku. Strasznie tęsknię za tą potrzebą,
żądzą. Czuję się tak, jakby część mnie umarła. Niestety ta wyuzdana, pełna energii i fantazji część...;-)
Myślę, że ma to jakiś związek z karmieniem piersią i hormonami, które się wtedy uwalniają: prolaktyną oksytocyną.
Wysoki poziom prolaktyny ma bowiem faktycznie wpływ na obniżenie popędu, a oksytocyna znana jest z tego, że wydziela się również podczas seksu. Może więc natura wymyśliła sobie to tak, że dopóki kobieta bardzo intensywnie opiekuje się dzieckiem, po prostu nie potrzebuje seksu. Może jest to naturalna metoda antykoncepcji, zapewniająca niemowlęciu obfitość pokarmu (brak rywala do cycka przez dłuższy czas) i dzięki temu przetrwanie. Kto wie?
Z drugiej strony dochodzi tu aspekt uwarunkowań społeczno-kulturowych. Jestem bowiem Matką-Polką, a więc urodziłam i wychowuję potomka w kraju, gdzie czci się matkę-dziewicę a seks powinien służyć Wyłącznie prokreacji. Jako Matce-Polce wielu rzeczy robić mi po prostu nie wypada. Ja sama czuję się tak, jakbym samymi "nieczystymi" myślami mogła zdeprawować mojego synka.

Dochodzi jeszcze kwestia czasu i miejsca. Bo czy, a jeśli tak, to jak kochać się w obecności Malucha (który przecież nie zawsze ma własny pokój). No i kiedy, bo w dzień jest tak dużo do zrobienia, a wieczorem po prostu padam na przysłowiowy ryj.
To tyle jeśli chodzi o brak ochoty
Po drugie: Myślę, że rozmowa jest naprawdę nieoceniona. Bo większość mężczyzn jest w stanie zrozumieć i poczekać, bo przecież wiedzą, że warto nie psuć tego, co mają z tą konkretną kobietą dla poczucia fizycznego zaspokojenia. Ale zasługują na uczciwość, szczerą rozmowę, bo w przeciwnym przypadku czują się po prostu olani i oszukani. Tutaj chyba należy powiedzieć, że kobiety w analogicznej sytuacji pewnie by zrozumiały, że facet nie chce seksu. Ale to wynika z faktu, iż kobiety są bardziej świadome emocji, zarówno swoich, jak i innych osób. Dla kobiet empatia jest czymś naturalnym, dla mężczyzn to straszliwy wysiłek. Zresztą My robimy to najczęściej wręcz odruchowo, faceci muszą się bardzo skupić, a i tak nie zawsze im wychodzi. Stąd błędy w komunikacji.
Tu do miska11. Jestem przekonana, że żaden normalny facet nie uzurpuje sobie prawa do skoku w bok z powodu braku seksu. Przyczyną może być natomiast poczucie olania przez ukochane kobiety. A to już zupełnie inna sprawa. Nie jest to oczywiście usprawiedliwienie, ale możliwe wyjaśnienie.
Po trzecie: Są sposoby na zaspokojenie ukochanego mężczyzny, które nie grożą rozerwaniem czegokolwiek, że tak to ujmę ;-)