happybeti
show must go on...
Amelka walczy juz 1,5 godziny.Ale chyba zaraz wreszcie padnie,bo coraz ciszej jest ...dziś dała czadu na wszystkie sposoby,z wściekłym rzucaniem smoczkami i miśkiem po pokoju,przeeraźliwym piskiem itp.a jak podchodziłam,to cała happy,smiała się w głos,zagadywała...ech...ciekawe,ile pobudek dziś zaliczymy:/

Przy zębach zdarzyło mu się przebudzać. Z tym, że wtedy brałam go do siebie, tuliłam i miałam spokój. Prawdę mówiąc wolę czasami spać z nim niż męczyć się wstając setki razy.