Dzień dobry!
Widzę , że ja znowu pierwsza. Boże, o ja wczoraj przeżyłam, już myślałam , że bedziemy jechali do szpitala. Od jakiejś 20:30 miałam skurcze(tylko cos za krótkie mi sie wydawały) , od razu takie stawianie się brzucha nawet dośc bolesne co 5 , 4 , 6 , 5 minut. Trzymało mnie do jakiejś 1 w nocy. Wypiłam melisę, połozyłam się i uciszyło się, tzn zrobiły się mniej bolesne i rzadsze, ale mam je nadal. Wczoraj sie zawzięłam, już tydzien mówiłam , że 20- tego nie rodze , żeby nie wiem co. No i nie urodziłam, ale sama czuję , że to już bardzo , bardzo blisko. Chciałabym tylko jeszcze dzisiaj pójśc na imieniny do taty i moge jechac. Może pojedziemy dzisiaj z mężem do szpitala , tak kontrolnie do mojego gina , żeby mnie zbadał czy wszystko jest ok , bo te skurcze naprawdę mało mi sie podobają i mało są przyjemne. Zadzwonię tylko , czy akurat dzisiaj czasami nie ma wolnego, żeby bez sensu nie jechac, tym bardziej , że nie widzi mi się bez potzreby zostawac w szpitalu. Jeśli by się coś działo to mąż napewno da wam znac i będziecie wiedziały na bierząco. Do wieczora może mnie nie byc na forum, bo jak juz pisałam mam zamiar jeszcze imieniny zaliczyc. A jutro moge sobie prezent na swoje imieniny zrobic nie byłoby żle.
Pozdrowienia dla wszystkich sierpniówek i ich brzuszków.