tak dzis troche w kratke jestem... i moj dzien uplyna pod znakiem jedzenia....
witam nowe sierpnioweczki!
A propos zyczen dla Koti - nie znam jej, ale z checia dolacze sie do zyczen. To milo, ze pamietacie o takich rzeczach!
Ja dzis rano bylam na gimnastyce dla ciezarnych, pewnie juz Wam mowilam, ze bylo tak super i tak sie ciesze, ze znwu moglam sie poruszac, ze musze to powtorzyc


Potem wrocilam do domu i zjadlam drugie sniadanko (swieze buleczki i serek z dzemem mniam...). Potem na chwile tu zajrzalam, ale zaraz mialam lekcje.. a... chyba Wam nie mowilam, moj maz jest Francuzem, i ucze sie francuskiego, zeby rozumiec co do dziecka bedzie mowil


no i w koncu bede musiala rozmawiac z tesciami.
Po francuskim znowu jedzenie - ugotowalam rosolek. Kogut z podworka. Moja mama teraz mi dostarcza takie "swojskie" specjaly. I Bogu dzieki, bo to zupelnie inny smak niz z takiego supermarketoweo kurczaka..... Zjadlam 3 talerze tego rosolu..... poprawilam babka piaskowa z mlekiem. Cala babka piaskowa + litr mleka.
jakim cudem ja to wszystko zmiesclam w zoladku - pojecia nie mam....