Hej Kochane

Wczoraj byłam w pracy...dlatego nie udzielałam się za bardzo....Alez zaległości mi sie narobiło. Szefowa mnie wezwała bo mieli problem z jakimś dzieckiem i jego mamą, no i ja jako psycholog miałam pomóc. Okazało się ,że problem nie był duży, a w przedszkolu wszyscy panikowali....A problem nie był psychologiczny co więcej, tylko ci wychowawacy i cała kadra rozmawiać z ludźmi nie potrafia...wrrrr..na szczęście do pracy mam na piechtę 10min

. A no i dałam kolejne L4 szefowej

.
Ja właśnie konsumuje śniadanko-mniam
A co do zabobonów to nie można dać sie zwariwać. Mi na rękach( dsłownie) zmarł dziadek mojego meża. Byłam z nim zupełnie sama gdy odchdził. Nie było to miłe oczywiscie, ale wiecie co? wtedy poczułam coś niesamowitego. Ja po prostu wiedziałam,że jestem w ciązy. I choć test jeszcze tego nie wykazał, to ja wiedziałam. No i miałam racje! Potem był pogrzeb. We wszystkim uczestniczyłam. I jest wszystko ok. Więc naprawde grunt to nie panikować.