reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Hi hi Anet masz racje!!!A jak żniwa?
Mój wczoraj jednego pola do końca nie skosił bo się nie opłacało zboże na nim liche a za kombajn trzeba zapłacić i się nie opłacało,a to co z niego skosił to dla baranków będzie na zimę:tak:
Moja teściowa to czasem spoko bo i obiad zrobi ale co do sprzątania to na tylko gary i to rzadko zmyje a cała reszta to na mojej głowie!!Nawet teraz potrafi powiedzieć żebym jej w pokoju poodkurzała!-a ja nawet w swoim nie odkurzam tylko mąż to robi!!!!!!!


Malinka,zniwa jako tako...hi,hi....dzis poszedl do pracy.....wiec nie wiem czy dzis cos bedzie kosil,bo jeszcze 2 przyczepy nie rozladowane....a mowi ze cienko w tym roku,slabo sypie zborze,jest duzo mniej niz w ubieglym roku.....ciekawe jak cenowo bedzie.....

A moja tesciowa mi nie gotuje,jestesmy na osobnich kuchniach i dobrze.....
Bo kiedys jak jeszcze mieszkala tu szwagierka i bylysmy wszystkie 3 razem na kuchi.....to one gotowaly,ja tylko w wekendy,bo pracowalam(od 7, do 15)i powiedzialy kiedys ze ja nic nie robie tylko na gotowe zjezdzam,no i z Gosia siedzialy wtedy jeszcze.....dodam ze szwagierka ma 3 dzieci a ja jedno.....ale za ciezko bylo z Gosia i 2 taleze zupy wiecej nastawic....wiec maz sie tak wkurzyl,ze od tamtej pory na swojm jestesmy i Gosi przedszkole zalatwilismy......nie beda mnie obmawiac,hrabianki jedne....:baffled::baffled::baffled::baffled:
 
Ostatnia edycja:
reklama
wiecie ta moja tesciowa to tak calkiem zla nie jest tylko nie podobalo mi sie jak mojego malza potraktowala:wściekła/y:ona odchowala 3 dzieci to jej latwo przychodzi opieka nad takim szkrabem.to nasze pierwsze dziecko i oboje sie uczymy:zawstydzona/y::tak:jak mijemu mezowi na poczatku pokazywalam i pomagalam zrobic kolo Amelki nie narzekal ale tez chcial wkoncu sam sprobowac i sie nauczyc to wtedy mamuska mu doprawila ze sie prawie poplakal i to jeszcze przy naszych znajomych:wściekła/y::wściekła/y:

Anasio te ciagniecia sa normalne przy koncowce-natretne i przeszkadzaja ale mi pomagalo odpoczywanie i pamietac trzeba ze jak sie wstaje to pomalutku-prawie jak stara babcia albo inwalidka...ale jak trzeba to trzeba:zawstydzona/y::tak: ale juz sierpien sie zaczal wiec wszystkie na finishu wiec glowy do gory:-D

aha ja juz po wizycie pielegniarki-opis na watku lekarskim:((
 
Ostatnia edycja:
Ja tu wchodzę a tu widzę dzień teściowej się zapowiada hihi... Moja jest fajna kobietka i ma rękę do dzieci, niestety nie pomoże bo za daleko mieszka (ponad 300km). Ja może wyrodna córka jestem ale ja tam wolę od moich rodziców uciec jak najdalej :-( Jednak jak mieszkałam daleko to lepsze nasze stosunki były. Teraz bywa różnie. Ale nic straconego. W końcu trzeba się będzie wynieść z tych "obcych" 4 kątów na swoje.
 
tw bole glowy to masakra... mnie cztery dni bolala a teraz odpukac mam spokoj:-D
dzisiaj chyba sie za okno wezme... przynajmniej sie na czyms wyzyje:-D:dry:

ja mam migreny juz od dwóch tygodni i nic nie moge na nie poradzić

ja teściową mam jaka mam,toleruje ja na odległość,dzieci sobie sama wychowywałam i nikt mi w tym nigdy nie pomagał,teraz tez bede sama wszystko robic
wizyty jakos musze odbębnic,ale myśle,ze na początku tez nie beda chodzic
 
Ja poprzednio też się broniłam jak mogłam przed przyjazdem mamy do pomocy. Chciałam, żebyśmy na samym początku byli sami z mężem - wiadomo pierwsze dziecko uczymy sie itp - chciałam się poczuć stabilnie w nowej sytuacji.
Na szczęście się udało - rodzice zaczęli nas odwiedzać dopiero jak Ania miała 2 tygodnie - do tego czasu wszystko sobie poustawialiśmy w domu. I dobrze, bo pierwsze uwagi mojej mamy i teściowej były - czemu nie dopajamy dziecka wodą z cukrem, przecież trzeba, czy na pewno mój pokarm jest mocny itp.

Teraz znowu przechodzę przez kolejne odmawianie - ale tym razem jest łatwiej, bo już wiem co mnie czeka. Niemniej nie chciałabym, żeby rodzice, a tym bardziej teście (którym trzeba gotować i usługiwać) byli u mnie w domu jak wyjdę ze szpitala. Człowiek się źle czuje i chciałby trochę pobyć sam.
 
a mala tez sama wychowywalam i teraz tym bardziej nikogo nie potrzebuje:-D
mama wpadnie na dwa dni... bo wiadomo bede zmeczona:-D
a tak to nie ma zle:-D
chce urodzic zanim szwagierka wroci bo jej daunowskich rad i dogaduszek tym bardziej nie zniose:wściekła/y:
 
ja pierwotnie chciałam, żeby przyjechała moja mama, ale potem ustaliliśmy, że pierwsze 2 tygodnie będziemy sami z mężem; ja dojdę trochę do siebie, nauczymy się jako tako opiekować nowym człowieczkiem, i wtedy zaproszę mamę; głównie dlatego, że dzieli nas prawie 500km, a chciałabym, żeby zobaczyła maleństwo (ona się tak strasznie cieszy na pierwszą wnuczkę), żebyśmy sobie mogły pochodzić na wspólne spacery itp. I na pewno mi pomoże w gotowaniu czy sprzątaniu.
 
A ja sie moze wreszcie rusze stad?
Musze ziemniakow dogotowac,bo kotlety mam z wczoraj....:-)
A pozniej dalej nic nie robie...hi,hi....dzis mam totalny dzen lenia!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry