Hej kobietki

Wczoraj mialam zaganiany dzien i jakos czasu nie bylo zeby do was zajzec.....
U nas byla piekna pogoda wiec porzadki kolo domu robilysmy z Karolina,tzn. ona w wozku grzecznie siedziala i sie przygladala jak mamus plewi ogrodek

...a potem drzemke strzelila i jakby nie to ze glodna juz byla, to bysmy do wieczora siedzialy na dworze,Gosia tez grzecznie mala w wozku wozila po podworzu,bo wolne w szkole mieli-testy 6 klasy pisaly.
A dzis tez piekne sloneczko od rana,upichce cos na obiad i tez pojdziemy na spacerek....
Przeczytalam zalegle posty z dnia wczorajszego....no i widze ze o placzu dzieciakow duzo....
Aneczka ja tez nie lece do malej jak tylko za kweczy,one teraz na etapie takim ze wymuszaja na nas to co chca....wiec moim zdaniem dobrze ze nie lecisz do niej odrazu,niech sie nauczy ze mama przychodzi jak sie krzywda dzieje.....a nie jak robi "yyyyyyyyyyyyy"
Efe,moja dokladnie to samo robi co i twoja Gabi,z siadu na raczka staje,a potem bum na brzuch i sie drze....ale tez nie biore jej odrazu,bo wiem ze to nie krzywda jaj sie dzieje tylko mala ma nerwa,bo nie moze sie znow do siadu podniesc.....i jak ktoras pisala, nic bym w domu nie zrobila jak bym tylko ja na rekach nosila....
A w szelkach moja siedzi w wozku ,a z chodzeniem to sie okarze czy bede ja prowadzac na tych szelkach,bo Gosia to za bardzo nie chciala....