krytykujecie mnie ale chyba nie zrozumiałyście o co chodzi sytuacja jest taka że Jula krzyczy i wyje bo chce stać na nóżkach a że to początki to bolą ją nóżki rączki zatacza się upada sił jej brak a delej chce stać to co mam ją wbrew prawom natury trzymać żeby stała?? na siłę bo ona tak chce a nie jest na to gotowa bo by się inaczej nie przewracała??
ja nie krytykuje nikogo,daleko mi do tego a z reguły to ja wogole nie lubie krytykowac ani głosno sie wypowiadać
mnie chodziło o zwykły płacz,nie o marudzenie nawet
i rozumiem o czym piszesz bo w końcu trzecie dziecko wychowuje i miałam tak z Gabrysią,bo ona uparta była i brała mnie na wytrzymanie,chciała stac za wszelka cene choc sił do tego jeszcze nie miała,wiec uwierz mi wiem o czym piszesz i rozumiem cie
a odniosłam sie nie do twojego posta tylko ogolnie do płaczu dziecka
To ja jestem inna jakaś, bo mnie marudzenie nie rusza. Te "yyyyyyyyy" na mnie nie działa od razu. Patrzę czy coś się jej dzieje jak nie to nie reaguje a ona się uspokaja. A płacz to co innego. Jak łzy lecą to wymiękam na całej linii. Muszę przytulić, pogłaskać.
I Aniu ja będę tak jak ty czekać. Już teraz jak ją posadzę to się zaraz na brzuch pakuje i pełza. A jak się w róg zagoni to robi swoje "yyyyy". Ale reaguje po chwili, bo czasem wpadnie na pomysł żeby się na plecy przewalić i wtedy jest cisza. Toć bym nic w domu nie zrobiła tylko ją sadzała z powrotem.
Najgorzej że moja się czasami zaniesie i zapowietrzy. Jak jej się butlę zabierze na przykład. Kilka sekund nie oddycha a ja panikuje. Robi tak od urodzenia. I moja w tym głowa żeby tak nie robiła bo się nie dotlenia mózg.
Oki lecę już.
Wpadnę jutro rano.
Dobranoc.
co do zanoszenia,przerabiałam to Gabrysią,teraz tez przerabiam,ale z tamtą było gorzej bo zanosiła sie i siniala od razu,trzeba było zawsze bardzo mocno w niądmuchnąć,czasem po kilka razy,żeby mogła złapać oddech,wyglądało to strasznie
z Alusią jest podobnie,ale jej nie możemy pozwalać sie zanosicze wzgledu na te szmery w serduszku,które sie pogłębiają
jestemJolka moja jak czasami idzie sama spac,a jest bardzo śpiaca to też mi płacze jak zasypia,ale stojeprzy niej i poklepuje,żeby wiedziała ze nic jej sie nie dzieje i ze jak cos zawsze jestem w poblizu,a czasami dziecko tez potrzebuje sie wypłakac
i tez wam powiem juz dobranoc
i Aneczka nie martw sie chyba źle nas odebrałas,bo żadna z nas nie krytykuje tu nikogo tylko wypowiedziała sie na temat płaczu i tak wyszło