reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Aneczka ja nikogo nie krytykowałam. Napisałam tylko moje zdanie na temat i to jak postępuje. Moją zawsze biorę od razu jak tylko zaczyna czasami wystarczy ze podejdę i dam buziaka i przytulę. Zależy co w danej chwili dziecko chce.
Iwonko mam tak jak ty.
Taszka Kasia ma racje lepiej do lekarza i to sprawdzić.
 
reklama
To ja jestem inna jakaś, bo mnie marudzenie nie rusza. Te "yyyyyyyyy" na mnie nie działa od razu. Patrzę czy coś się jej dzieje jak nie to nie reaguje a ona się uspokaja. A płacz to co innego. Jak łzy lecą to wymiękam na całej linii. Muszę przytulić, pogłaskać.
I Aniu ja będę tak jak ty czekać. Już teraz jak ją posadzę to się zaraz na brzuch pakuje i pełza. A jak się w róg zagoni to robi swoje "yyyyy". Ale reaguje po chwili, bo czasem wpadnie na pomysł żeby się na plecy przewalić i wtedy jest cisza. Toć bym nic w domu nie zrobiła tylko ją sadzała z powrotem.
Najgorzej że moja się czasami zaniesie i zapowietrzy. Jak jej się butlę zabierze na przykład. Kilka sekund nie oddycha a ja panikuje. Robi tak od urodzenia. I moja w tym głowa żeby tak nie robiła bo się nie dotlenia mózg.

Oki lecę już.
Wpadnę jutro rano.
Dobranoc.
 
Efe ja nie pisałam o yyyyyy. Moja jaszczurka nawet jak sie tylko bawi to czasami robi yyyyy, bo to straszny nerwus. Lece jak płacze :-).

A co lekarz na zapowietrzanie się????

Aneczko nikt nie mowi nic. PO prostu każda wyraziła swoje zdanie i poszło trochę w innym kierunku.
 
Moja ostatnio placze przy zasypianiu....dzisiaj np. na spacerze kimnela ale spacer byl krotki bo deszcz padal i jak ja nioslam na gore to sie obudzila i potem byl problem by spowrotem zasnela....ale ja ja zostawiam az sobie poplacze i zasnie w koncu...bo taka jest moja metoda.Krzywda jej sie nie dzieje a ja wiem,ze ma spac bo jest zmeczona i z tego przemeczenia wlasnie placze.Nigdy jej nie nosilam by ja uspac wiec teraz gdy ma 8 miesiecy napewno nie zaczne.
A w ogole to nam chyba zeby ida bo dzisiaj w nocy pol godziny marudzila...po prostu obudzila sie smok w buzi oczy jak 5 zloty i ''yyyyyy'':eek:
 
cześć dziewczyny :-)
u nas dziś ładnie, więc spacerek był obowiązkowo :tak:
poza tym załatwiamy ogrodzenie do naszej działki i chyba się na tym na razie skończy :-(
a dziś wieczorem serce mi stanęło-Maja sturlała się z kanapy i spadła na podłogę :no: zdarła tylko sobie skórkę i mam nadzieję, że nic więcej, trochę popłakała, a zostawiłam ją na środku kanapy :no: jestem zła na siebie :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: te nasze dzieci już tyle potrafią...
idę czytać dalej, miłego wieczorka
 
krytykujecie mnie ale chyba nie zrozumiałyście o co chodzi sytuacja jest taka że Jula krzyczy i wyje bo chce stać na nóżkach a że to początki to bolą ją nóżki rączki zatacza się upada sił jej brak a delej chce stać to co mam ją wbrew prawom natury trzymać żeby stała?? na siłę bo ona tak chce a nie jest na to gotowa bo by się inaczej nie przewracała??

ja nie krytykuje nikogo,daleko mi do tego a z reguły to ja wogole nie lubie krytykowac ani głosno sie wypowiadać
mnie chodziło o zwykły płacz,nie o marudzenie nawet
i rozumiem o czym piszesz bo w końcu trzecie dziecko wychowuje i miałam tak z Gabrysią,bo ona uparta była i brała mnie na wytrzymanie,chciała stac za wszelka cene choc sił do tego jeszcze nie miała,wiec uwierz mi wiem o czym piszesz i rozumiem cie
a odniosłam sie nie do twojego posta tylko ogolnie do płaczu dziecka

To ja jestem inna jakaś, bo mnie marudzenie nie rusza. Te "yyyyyyyyy" na mnie nie działa od razu. Patrzę czy coś się jej dzieje jak nie to nie reaguje a ona się uspokaja. A płacz to co innego. Jak łzy lecą to wymiękam na całej linii. Muszę przytulić, pogłaskać.
I Aniu ja będę tak jak ty czekać. Już teraz jak ją posadzę to się zaraz na brzuch pakuje i pełza. A jak się w róg zagoni to robi swoje "yyyyy". Ale reaguje po chwili, bo czasem wpadnie na pomysł żeby się na plecy przewalić i wtedy jest cisza. Toć bym nic w domu nie zrobiła tylko ją sadzała z powrotem.
Najgorzej że moja się czasami zaniesie i zapowietrzy. Jak jej się butlę zabierze na przykład. Kilka sekund nie oddycha a ja panikuje. Robi tak od urodzenia. I moja w tym głowa żeby tak nie robiła bo się nie dotlenia mózg.

Oki lecę już.
Wpadnę jutro rano.
Dobranoc.

co do zanoszenia,przerabiałam to Gabrysią,teraz tez przerabiam,ale z tamtą było gorzej bo zanosiła sie i siniala od razu,trzeba było zawsze bardzo mocno w niądmuchnąć,czasem po kilka razy,żeby mogła złapać oddech,wyglądało to strasznie
z Alusią jest podobnie,ale jej nie możemy pozwalać sie zanosicze wzgledu na te szmery w serduszku,które sie pogłębiają
jestemJolka moja jak czasami idzie sama spac,a jest bardzo śpiaca to też mi płacze jak zasypia,ale stojeprzy niej i poklepuje,żeby wiedziała ze nic jej sie nie dzieje i ze jak cos zawsze jestem w poblizu,a czasami dziecko tez potrzebuje sie wypłakac

i tez wam powiem juz dobranoc
i Aneczka nie martw sie chyba źle nas odebrałas,bo żadna z nas nie krytykuje tu nikogo tylko wypowiedziała sie na temat płaczu i tak wyszło
 
Dokładnie zgadzam sie z Piwonia tez miałam ogólnie płacz dziecka na mysli nie jakies yyyyyyyy, Aneczka nie bądz obrazalska

Iza przykro mi ze mała miała wypadek, ja juz Miłosza nawet na moment bym na lózku nie zostawiła, kręci sie na nim jakby miał motorek w pupie. ucałuj Maje od cioci
 
Dokładnie zgadzam sie z Piwonia tez miałam ogólnie płacz dziecka na mysli nie jakies yyyyyyyy, Aneczka nie bądz obrazalska

Iza przykro mi ze mała miała wypadek, ja juz Miłosza nawet na moment bym na lózku nie zostawiła, kręci sie na nim jakby miał motorek w pupie. ucałuj Maje od cioci
ja swojego "pypcia" tez juz nie zostawiam,jak juz musze to wołam którąś dziewczynke żeby na chwilke mi jej popilnowała
a tak to ma swoje miejsce na pianeczkach i tam sobie braka,choc woli wychodzic do sióstr do pokoju
 
Ja sie wlasnie strasznie boje zanoszenia...bo moi bracia tak mieli (teraz maja 15 i 17 lat) i moj siostrzeniec (tez 15 lat:-)) i pamietam,ze siostrzeniec to tak sie zaniosl,ze trwalo to chyba az z minute...siostra nim trzesla,w panice nie wiedziala co ma robic..on siny,blady...o moj Ty Boze...
Maja jak narazie sie nie zanosi....
Tak jak zanoszenia boje sie krztuszenia czym kolwiek,bo tez czesto bylam swiadkiem jak dzieciaki sie krztusily,dlawily...:no:
 
reklama
Kacperek też niedawno zaliczył upadek zostawiłam go na łóżku i poszłam do kuchni pilnowała go cała moja wspaniała trójca mąż i chłopcy a on się sturlał i tak zaczął się drzeć że się zaniósł pierwszy raz mi się to zdarzyło więc nie wiedziałam co robić zaczęłam nim trząść i krzyczeć Kacper..... pomogło ale potem ja cała się trzęsłam , potem drugi raz zaczął się zanosić ale nie pamiętam już czemu a ja zaś zaczęłam do niego głośno wołać i przytulać pomogło , potem zaraz zaczęłam szukać na necie co się robi w takich przypadkach i wyczytałam że trzeba dmuchnąć w buzię czasem nawet kilkakrotnie , ja to zawsze starałam się żeby Kacperek nie miał powodów do płaczu i płakał jak najmniej a teraz to już w ogóle jak tylko zaczyna jęczeć to lecę bo się boje mam nadzieje ze to się nam już nie wydarzy ja panikara jestem :szok:a jakby mi tak zaczął sinieć czy lecieć przez ręce jak niektóre dzieci to nie wiem nawet myśleć o tym eis boje
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry