reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
mi Maja sturlała się pomiędzy łóżeczko i kanapę i "zahaczyła" o łóżeczko, bo stoją blisko siebie
ja to też trochę panikuję, zaraz się zastanawiałam czy m.in. z główką wszystko ok...
nie wiedziałam, że tak szybko się przeturla :-( teraz mam nauczkę i będę ją wkładać do łóżeczka :tak:
na jutro też zapowiadają u nas deszcz, więc zobaczymy co ze spaceru
a rano tradycyjnie sprzątanko
uciekam lulu, dobranoc ;-)
 
reklama
A moje dziecie jak nigdy nie lubialo spac na brzuszku i zawsze plakalo jak tylko go tak polozylam tak teraz trzecia noc sam sie obraca na brzuszek i tak zasypia i spi cala noc:-) A tak wogole to my ze spacerkami mamy ostatnio taki problem ze az sie odechciewa wychodzic. Maly nie chce siedziec w wozku. Placze, wyciaga raczki zeby go tylko wziasc i nosic. Jak tylko sie go wyciagnie z wozka to odrazu cisza :-/ Nie chcem mu tak pozwalac zeby nas "szantarzowal" ale jak go nie wyciagne to tak placze ze ludzie sie za nam ogladaja. I ta sama sytuacja powtarza sie w nosidelku w samochodzie. Tez nie chce siedziec tylko raczki wyciaga zeby go wziasc:-/ Ehhh...
 
Aneczko teraz ty mnie źle zrozumiałaś. Ja swoje pisałam w kontekście tej mamy Gabrysiowego kuzyna. Który to tylko zobaczy dorosłego robi "yyyy" ręce do góry i matka już lecie (ale fakt, zapomniałam o tym napisać). I absolutnie nie twierdzę że ty tak robisz i nikogo nie krytykuje! Tylko chciałam napisać że u mnie jest tak że mała z siadu na brzuch i jęczy, bo chce znowu usiąść a jeszcze nie potrafi tak płynnie. Woli mamę zawołać.

A co do zanoszenia to mi w ogóle nie piszcie. Ja jestem przerażona jak ona mi tak robi. Już chyba z 10 razy to przeszłam. Cała się spina i robi się czerwona na buzi. Koszmarny widok. Staram się jak mogę, żeby się tak nie zdenerwowała.

W ogóle to witam piątkowo i deszczowo.
Na spacer pogody nie ma więc może mojego na zakupy w Elblągu namówię. Zobaczymy.
Jest tak pochmurnie że nie mam na nic ochoty:(
 
czesc Dziewczyny!
Ale mieliśmy wczoraj wieczór... Zosia nam marudkowała i nagle zaczęła płakać... dotykamy jej czółka a ono rozpalone :-(płakała strasznie i nagle zaczęła nam odjeżdzać tzn zasypiać... ale tak od razu...:-( dziwne to strasznie było... jakby chciała się wyłączyć z gorączki... zaglądam do jej buźki a tam dziąsło tak opuchnięte że szok :szok: przebraliśmy ją czopek pgorączkowy do pupci cycuś do buzi i lulu... o 18 już spała :-( bidulka moja..w nocy jeszcze 3 razy jadła co jej się juz nie zdarza (je zazwyczaj 1 raz) i dziś już jest dobrze....chciałam jej w nocy jeszcze nasmarować dziąsła maścią tą pbólową ale nie dała sobie dotknąć dziąseł... od razu płacz....:-(ale sie nacierpią te nasze bejbiki :-(
Izabela ale Maja miała "przygodę".... współczuję....u nas też nie ma opcji żeby zostawić Zosię samą na łóżku... od razu raczkuje i leci przed siebie :sorry:
dobra zabieram sie do pracy!
miłego dnia! u nas pada......:eek:
 
Dzień dobry Kochane Sierpnióweczki:)

Ja już odkurzyłam,posprzatałam,wiec teraz juz tylko Małą się zajmować:):)

U nas jeszcze słonecznie,ale tez ponoć ma padać...
 
hahaha skad ja to znam
moja jak w kuchni ze mną siedzi to zawsze jakąś miske i łyżke dostaje i wtedy mam wesoło w kuchni
teraz chusteczki higieniczne wcina tzn opakowanie tylko
Hej. Ale wam dobrze u nas juz pada. Takze dzis bedzie głosno w domu. Ale ciesze sie ze mam te zjezdzalnie Mateusz bawi sie tam calymi dniami, naprawde polecam te zabawke jak wam maluchy podrosna.
 
reklama
witam piątkowo.

czytałam o płaczu i o reakcjach Waszych u mnie tez z tym różnie, nauczona juz jestem odróżniać płacz moich dzieci, wiem kiedy histeryzują a kiedy naprawde im źle. Angelina jest na etapie wymuszania wszystiego płaczem, nie ustepuje, jestem wytrzymała nawet 40min!!!!!!! potem ją biorę i staram się ją uspokoić, czasami nawet wstrząsne i dam w dupsko, bo to pomaga w histerii.
Alicja jak narazie nie ma akcji płaczliwych, jak mi się coś u niej nie podoba to podniesionym głosem do niej mówie a ona na mnie patrzy jak na dziwolonga;-)
często tez krzycze na chłopaków jak sobie zasłużyli, choć ostatnio mniej , terapia rodzinna u psychologa pomogła naszej całej rodzinie!!!!!!

dzis mam wizyte u ginekologa i muszę jechac z dziewczynkami bo mąż musiał zostać dłużej we Wrocławiu, wejde do gabinetu i zakryje im oczka by nie patrzyły co mi tam pan dr będzie robił hhihihi umówiłam się z położną ze się nimi zajme wiec spoko.

Aneczka jak mój Robert miał 9-10miesięcy to zaczynał chodzić i stać, jedyny sposób by mu to ułatwić to własnie zakładałam mu szelki jak juz samodzielnie się puścil a wczesniej obwiązywałam go tetrową pieluchą pod pachami i tak go prowadziłam, skonczyła 10 miesięcy i biegał za piłką jak stary:-)

pozdrawiam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry