reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
dzień dobry poniedziałkowo :-)
u nas za oknem szaro buro, ale przynajmniej nie pada :tak:
dziś idziemy w końcu na spacer, bo Maja znowu będzie wariować ;-) obiad wczorajszy, także przynajmniej nie muszę gotować
czekam aż Maja wstanie i szykujemy się na dwórek
mju trzymam kciuki za Anielkę, na pewno wszystko będzie dobrze :tak: sempe, za twojego męża również
miłego dnia dziewczyny :happy:
 
reklama
Mju całuski dla Twojej Anielki. Moja Martyna jako 3-tygodniowy bobas była poddawana narkozie, więc wiem co przeżywasz. Na pewno wszystko będzie dobrze. Cały czas jestem z Wami myślami.

Sempe - zamin się obejrzysz mąż będzie znowu z Tobą!!

Mewa, wiem o czym piszesz :-) Również siedze całymi dniami sama (mąż bardzo dużo pracuje). Teraz jak jeszcze Martyna jest chora i nawet na spacer nie wychodze czuje się więźniem własnego domu :zawstydzona/y: Moi rodzice mieszkają 400 km ode mnie, ale planują w tym roku przeprowadzkę do tego samego miasta co my :rolleyes: Więc dupcia mi odżyła i żyję tylko tą myślą, że będę ich miała blisko siebie. Tym bardziej, że z mamą mam wspaniałe relacje. Nie ma dla nas tematu tabu. Prawdziwa przyjaciółka z niej.
Co do obiadków to nieskromnie przyzam, że teściowa lepiej gotuje, ale moja mama świetnie piecze :-D:tak:
 
Cześć dziewczyny!
Mju trzymam kciuki za Aniele!!Będzie dobrze!!
Sempe mam nadzieje że mężowi pomogą i szybciutko znów będziecie blisko siebie:)

A my siedzimy w domu,wieje tak że łeb by urwało a mały mi cuda na kiju robi masakra,marudzi na te zęby strasznie i sama tez jestem bo moj codziennie oprócz niedziel to od 7 do 18 w pracy:/
 
u nas dziś dosyć fajnie, nawet słońce na trochę wychodzi, ale ze spaceru nici; nadal leczymy gluta :confused2: jest juz prawie po sprawie, ale wolę jeszcze się wstrzymać dopóki katar zupełnie zniknie, bo już mam dosyć tego fridowania, przy któreym jest kupa krzyku :baffled:

p.s. i my trzymamy kciuki za Anielke; będzie dobrze Mju, choc nawet sobie nie wyobrażam, jak musisz sie denerwować... Ściskam mocno :tak:
 
Jakubka wiem o czym mówisz. Ja friduje z mężem, bo młoda tak kopie nogami, macha rękami, że sama poradzić sobie nie potrafie. U nas katarek przeszedł pare dni temu, a męczyłam się ponad dwa tygodnie.
Czekam aż mała skończy antybiotyk i choć na pół godzinki na dwór chce wyjść przewietrzyć ją, bo obie się zaśmierdzimy ;-)
 
Mitemil, ja jakos daję radę sama, choc wiadomo, łatwo nie jest :baffled: sytuacja do tego zmusiła, bo w sumie po każdej inhalacji gluciska odciągałam- nawet do 3xdziennie (biedne dziecko:zawstydzona/y:), a mąż dopiero po południu jest pod ręką, więc trza se było samemu radzić eh :confused2:

cieszę się, że Martynka juz się z katarkiem pożegnała, teraz jeszcze tylko gardełko dokurujcie i fruu na spacerek :tak::-) my jeszcze ze dwa dni sie pokisimy, no ale taki lajf:confused2:
 
my po spacerku i obiadku, Zośka maltretuje piłeczkę w kojcu wiec mam chwilę. Słońce u nas piękne i powiem, że mi było gorąco :-). Dobrze, że w mojej mieścinie mamy jeziorko to sobie na ławeczce posiedziałam, gazetke poczytałam a Zosia sie wyspała :-)
 
reklama
hej kochane.
ja dopiero wrocilam po swietach. Miko byl bardzo dzielny, najpierw przez tydzien byl u babci w Przemyslu - codziennie spacerowal i podziwial swiat, a pozniej zawedr owal do babci w Bielsku k.Bialegostoku. Zmiany miejsca nie byly straszne, chociac pierwsze nocki nie byly najlzejsze. Fotelik nie byl mile widziany, wiec w trakcie podrozy byly niezle histerie.

mju trzymamy kciuki za Anielke

i zyczymy zdrowka chorowitkom
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry