reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Kasia :szok:, aż nie wiem, co napisać... :-(:-(:-(
współczuję Ci bardzo, że musisz przez to wszystko przechodzić :-(
jednak najważniejsze, że Twój mąż jest cały i zdrowy!; reszta na pewno szybko się ułoży
 
Hej
ja dziś cały dzień poza domem więc dopiero teraz doczytałam ale tylko główny
Kasiu bardzo mi przykro z powodu wypadku męża ale samochód to tylko maszyna, mam nadzieję że da się naprawić, ważne że mąż cały i jeszcze wszystko się ułoży! zobaczysz!!!

Anet myślę o Tobie cieplutko, odezwij się jak tylko poczujesz się na siłach. Będziemy tu się za ciebie modlić.

ok już idę spać bo mi dziś dziecko padlo wcześnie i choc mało spała w dzień to ja jednak mam znowu zle przeczucia, bo kupę wrażeń dziś miała

do jutra
 
też myślę o Taszce ale niestety nic nie wiem :-( Mam jednak nadzieję, ze u nich dobrze
teraz tez powiem dobranoc, bo ledwo widzę na oczy
 
Witam dziewczyny my dalej pompujemy woda opadła ale utrzymuje się jak to mój mąż określił tak do jajek delikatnie mówiąc tu opadnie ze dwa schody a po kilku godzinach nabiera zpowrotem , my w dołku mieszkamy i teraz nawet jak nie pada to wody gruntowe nas zalewają prawie wszyscy na naszej ulicy mają zalane piwnice mąż mówi że jak woda szybko nie zejdzie to piec już na pewno będzie się nadawał tylko na złom teraz ciężko coś stwierdzić aż boje się tych wydatków zaś dupa z wakacji jak trzeba będzie kupić nowy piec i zapłacić za prąd jak pompy chodzą non stop , ale z jednej strony naprawde ciesze sie że jest jak jest , jak patrzę na tych ludzi w telewizji jak im meble pływają masakra

Kasieńko ciebie los też nie oszczędza całe szczęście że mąż cały i zdrowy bo to najważniejsze , wiem że ci ciężko ale na pewno dacie sobie rade i w końcu wyjdziecie na prostą

a teraz powiem wam że mój syn , Kacperek oczywiście ma nowy przysmak taki jak Mrówki mam ich w domu mase a boje się sypać trutką przy dzieciach takie malutkie czarne Kacper jak jakąś dojży to ją pac ręką i do buzi jak mu chce szybko zabrać to protestuje krzykiem i rozgląda się za nową , a śmiałam się z koleżanki jak mi opowiadała że jej brat mrówki zajadał ponoć są kwaśne może macie jakieś sposoby na pozbycie się tych dzikich lokatorów
 
U nas po kolejnym rzyganku (trzeba będzie się chyba psychologowi pokłonić:-(), krasnal śpi, więc mam trochę czasu.
Zaczęłam tu pisać wczoraj, wcześniej poczytywałam przez tydzień ten wątek. My we wszystkim opóźnieni, stąd i nasze pojawienie się ty spóźnione;-)

A wprowadzając krasnala na salony dwa słowa o nim: Franula urodził się w 30/31 hbd jako wcześniak hipotroficzny z wagą 1010 gr. Najpierw 2 mies w koszmarnym szpitalu na OIOMie i walka z zaburzeniami oddychania, sepsą, zapaleniem płuc, po jednej z reanimacji wylewy do obu półkul, po miesiącu dysplazja oskrzelowo-płucna, koszmarne pielęgniarki, koszmarna opieka nad dziećmi... Po 2 miesiącach poprosiłam konsultanta wojewódzkiego o przeniesienie malca - transport 120 km , najpierw laser na oczka (retinopatia III stopnia), potem przenosiny do kliniki AM i tu pierwszy raz wzięłam go na ręce... Z respiratora zszedł po lekko ponad 2 mies, potem CPAP, długa tlenozależność, po zejściu z maszyn drgawki (MR mózgowia, 4 x EEG), w międzyczasie przepuklina i naczyniak klatki piersiowej.
Chyba o niczym nie zapomniałam - acha. Koszmarna niedokrwistość, z którą walczymy do dziś. Mały jest po 5 transfuzjach. Przez wylewy do mózgu i drgawki, które okazały się być skutkiem ubocznym Dormicum - Franek był 2 mies w śpiączce farmakologicznej - mały jest zagrożony MPDz. 2 mies temu po pierwszej nieudanej próbie operacji przepukliny wylądował na OIOMie, potem oparacja się udała, już w pełnej narkozie, ale po tym pobycie w szpitalu pozostały mu koszmarne wymioty. Niestety na tle psychicznym. Jak ostatnio stwierdziła nasz dr prowadząca - Franek ma dość szpitali, dojrzał już do normalnego pozaszpitalnego życia. Przepukliny już niet. Teraz walczymy ciągle z niedokrwistością i koszmarną dysplazją oskrzelowo-płucną (w płucach mały ma blizny po rurce intubacyjnej). Regularnie odwiedzamy pulmonologa, neonatologa, neurologa, logopedę, rehabilitanta, onkologa, endokrynologa (ach, bo jeszcze problem z podwyzszonym TSH). Struny głosowe już zregenerowały się.
To chyba wszystko..

Dzielny ten mój facecik, wiecie? Jak się patrze na tego małego szkraba, to mam ochotę pomnik mu wystawić. Dorosły człowiek by tego nie wytrzymał..

Franek bardzo mocno wyprostował mi priorytety w życiu.
Wiem to, z czego nie do końca zdawałam sobie sprawę po urodzeniu Natki - największym szczęściem jest donosić ciążę bez powikłań do końca i urodzić zdrowe dziecko. I żeby jedynym problemem był ból po zastrzyku przy szczepieniu.. Nic więcej..

No to sobie na dobranoc pofilozofowałam:)
Spokojnej nocy
 
reklama
Franiowa mamo masz racje dzielny ten twój maluch biedactwo już tyle przeszło aż trudno uwierzyć ale jak się nie mylę to czytałam na innym wątku żę robi już postępy w jedzeniu bez wymiotów , dużo zdrówka dla Frania i sił dla ciebie

dominiczka nie wiem czy jutro zajrzę na forum ale kciuki będę trzymać
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry