U nas po kolejnym rzyganku (trzeba będzie się chyba psychologowi pokłonić:-(), krasnal śpi, więc mam trochę czasu.
Zaczęłam tu pisać wczoraj, wcześniej poczytywałam przez tydzień ten wątek. My we wszystkim opóźnieni, stąd i nasze pojawienie się ty spóźnione;-)
A wprowadzając krasnala na salony dwa słowa o nim: Franula urodził się w 30/31 hbd jako wcześniak hipotroficzny z wagą 1010 gr. Najpierw 2 mies w koszmarnym szpitalu na OIOMie i walka z zaburzeniami oddychania, sepsą, zapaleniem płuc, po jednej z reanimacji wylewy do obu półkul, po miesiącu dysplazja oskrzelowo-płucna, koszmarne pielęgniarki, koszmarna opieka nad dziećmi... Po 2 miesiącach poprosiłam konsultanta wojewódzkiego o przeniesienie malca - transport 120 km , najpierw laser na oczka (retinopatia III stopnia), potem przenosiny do kliniki AM i tu pierwszy raz wzięłam go na ręce... Z respiratora zszedł po lekko ponad 2 mies, potem CPAP, długa tlenozależność, po zejściu z maszyn drgawki (MR mózgowia, 4 x EEG), w międzyczasie przepuklina i naczyniak klatki piersiowej.
Chyba o niczym nie zapomniałam - acha. Koszmarna niedokrwistość, z którą walczymy do dziś. Mały jest po 5 transfuzjach. Przez wylewy do mózgu i drgawki, które okazały się być skutkiem ubocznym Dormicum - Franek był 2 mies w śpiączce farmakologicznej - mały jest zagrożony MPDz. 2 mies temu po pierwszej nieudanej próbie operacji przepukliny wylądował na OIOMie, potem oparacja się udała, już w pełnej narkozie, ale po tym pobycie w szpitalu pozostały mu koszmarne wymioty. Niestety na tle psychicznym. Jak ostatnio stwierdziła nasz dr prowadząca - Franek ma dość szpitali, dojrzał już do normalnego pozaszpitalnego życia. Przepukliny już niet. Teraz walczymy ciągle z niedokrwistością i koszmarną dysplazją oskrzelowo-płucną (w płucach mały ma blizny po rurce intubacyjnej). Regularnie odwiedzamy pulmonologa, neonatologa, neurologa, logopedę, rehabilitanta, onkologa, endokrynologa (ach, bo jeszcze problem z podwyzszonym TSH). Struny głosowe już zregenerowały się.
To chyba wszystko..
Dzielny ten mój facecik, wiecie? Jak się patrze na tego małego szkraba, to mam ochotę pomnik mu wystawić. Dorosły człowiek by tego nie wytrzymał..
Franek bardzo mocno wyprostował mi priorytety w życiu.
Wiem to, z czego nie do końca zdawałam sobie sprawę po urodzeniu Natki - największym szczęściem jest donosić ciążę bez powikłań do końca i urodzić zdrowe dziecko. I żeby jedynym problemem był ból po zastrzyku przy szczepieniu.. Nic więcej..
No to sobie na dobranoc pofilozofowałam

Spokojnej nocy