witam podczytuje was cały czas ale żeby napisać cokolwiek czasu zawsze mi braknie , poza tym mam problem z Maksiem od kilku miesięcy jeździliśmy ciągle na badania i testy za każdym razem wyniki źle wychodziły przed wczoraj usłyszeliśmy w końcu orzeczenie Max cierpi na NIEDOSŁUCH CENTRALNY doszło do tego najprawdopodobniej przy porodzie , za długo to trwało w związku z czym doszło do niedotlenienia dziecka i uszkodzenia w mózgu tego ośrodka gdyby dziady cholerne zrobili mi cesarkę problemu by nie było , sama już nie wiem co mam pisać bo kluski mam w gardle , dostaliśmy dokumenty na komisję o orzeczeniu niepełnosprawności , będziemy jeździć na rehabilitacje i kazali nam kupić aparat dla Maksia który kosztuje 12000 zł ręce mi opadły jak to usłyszałam bo go nie refundują i trzeba kupić na własny koszt i jeszcze najlepiej żeby go miał jak zacznie się rok szkolny ,szukam w necie informacji o chorobie ale za dużo niema bo cierpi na to podobno tylko 2-3% dzieci , szukam fundacji ale nie wiem co mam im pisać , kredytu niedostaniemy bo jesteśmy zadłużeni w dodatku w piwnicy ciągle jest woda a urzędnicy mają nas gdzieś a przed sezonem grzewczym trzeba będzie wyremontować piwnice no i kupić nowy piec boże nie wiem za co się złapać w środku cala chodzę odbija się to na dzieciach bo wszystko mnie denerwuje szczerze mówiąc nawet rozmawiać na te tematy mi się nie chce bo zaraz bym ryczała
może któraś z was miała do czynienia z ta chorobą albo zna kogoś takiego to dajcie znać , przepraszam że się tak żale ale jako mamy wiecie jak to jest , patrze na niego i mam ochotę jechać do przychodni i udusić tego lekarza
a jeszcze niedawno jak czytałam wątki " Możesz pomóc " to mówiłam do męża że ludzie to mają problemy a my mamy szczęście że dzieci zdrowe i nie spodziewałam się że dotknie to też nas