• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Sierpień 2009

  • Starter tematu Starter tematu mags777
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
witam sie pourlopowo....rany ja sie juz na te upaly w polsce nie nadaje:szok:za rok pojade moze do hiszpanii-tam inny klimat a temperatury podobne hehehe;-)Amelka dzielnie zniosla podroz i upaly.pierwsze 2 dni nie chciala nawet mleka pic a pozniej nadrabiala:tak: obiadki niebardzo jadla(najlepiej nasze smakowaly ale tez po pol ziemniaczka tylko i koniec) ale mleko wolala nawet co 2h:szok: ledwo sie wypakowalam pranie zrobione i juz kolejne nastawione:dry:amelka marudna sie jakas zrobila-no coz trzeba sie znowu pr\zestawic na inny klimat i temperature heheh
jak lecialam z poznania to bylo 36 stopni a po wyladowaniu w edku juz tylko 13:szok: amelke poubieralam cieplo a i tak wargi sine miala:baffled:spory szok z ta temperatura:zawstydzona/y:
jutro ide podpisac umowe o prace i ciesze sie niezmiernie ze wyjdziemy wreszcie z tego dolka bo juz ledwo ciagniemy koniec z koncem:-(:zawstydzona/y:
popisze u was pozniej bo teraz lece sniadanko jakies wchlonac i pranie zrobic. papapapty zdrowka chorowitkom i najlepszego solenizantom:-D
 
reklama
Witam,
my już wróciłyśmy z wakacji:-(miałyśmy być tydzień ale przedłużyłyśmy pobyt na 2:-) dziś o 2 dotrarłyśmy wreszcie.
Zofia ogląda wszystkie swoje zabawki wiec mam chwilke, ale nie dam rady przeczytać wszystkego- na samym głównym jest ponad 30 str:szok:
Nie miałam jednak możliwości czytania i pisania co u was bo tata cały tydzień pracował wieczorami a ja tylko wtedy miałam chwilke dla siebie.

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich solenizantów!!!
 
dzień dobry :-)
Sylwia, Jasiu wszystkiego co najlepsze dla was, dużo uśmiechu na co dzień :tak::-)
u nas pada od nocy i przestać nie może, ale mi ta odmiana pogody nie przeszkadza w ogóle ;-) chociaż mieliśmy iść do znajomych na grilla i niestety nici z planów :-(
dominiczka, chogata, azorek opowiadajcie jak tam po urlopie? dzieciaczki zadowolone? a wy wypoczęte? ;-)
ja dziś obiadu nie robię, mamy jakiegoś gotowca albo coś zamówimy, także laba na całego :-D
anet, współczuję migreny, a do neurologa na pewno warto pójść :tak:
malinka, to cię mąż zaskoczył, a pogoda miejmy nadzieję dopisze :tak:
poczytam jeszcze sobie i przy okazji dam Mai kaszkę ;-)
korzystajcie z odrobiny chłodku i odpoczywajcie :-D
 
Hej
Rubi netka odcieli czasowo biedna cierpi z tego powodu, jakies zatargi z netia:sorry2:
Chogata w lato sie nie choruje, bierz sie za siebie:blink:
Dominiczka witaj z powrotem
Azorek ciesze sie ze masz w koncu prace i bedzie juz tylko lepiej

Najlepsze zyczenia dla solenizantów

Anet j byłam ze swoja migrena u neurologa i okazalo sie ze to na tle nerwowym dostalam tabletki na stresy i przeszlo, choc od czasu do czasu nawraca....podczas stresow

Malinka zazdrosze, mój maz tez ma plan. Chce nas zabrac pod koniec sierpnia nad morze o ile wroci w tym czasie

U nas w koncu popadalo i jest chłodniej uffff bo juz mózg sie przegrzewa w ten upał
Miłosz biedak cały w potóweczkach jest biedactwo zle znosi te upały
Mileg chłodnej niedzieli wszystkim
 
Ostatnia edycja:
hej!
Upałów ciąg dalszy puff
Sto lat solenizantom! Jasieniek i Sylwia! :-) :-D
Witamy wczasowiczki , opowiadajcie jak było :tak:
Roztapiam się!
Malinka ale mąż Ci zrobił suprajsa! super :-)
My nigdzie nie jedziemy w tym roku bo mój co chwilę jakąś rozmowę o pracę ma...no i teraz ja się za pracą też rozglądam może mi szybciej pójdzie i coś dostanę... :/ tylko nie wiem jak Marcepan sobie poradzi jak bym to ja pracowała bo z tatuśkiem musiał by zostać, który nie ma do niego cierpliwości ostatnio... :(
Iza fajnie Ci, że nie gotujesz w ten upał a ja w kuchni dziś się chyba ukiszę... :((
 
No muszę przyznać, że było fajnie aczkolwiek wakacje z takim maluchem to jednak nie jest odpoczynek, oprócz stałych obowiązków dochodzą nowe...najgorsze było tachanie tych gratów na plaże. Powinni coś wymyśleć, jakieś miejscówki albo coś, żeby nie trzeba było za każdym razem tego parawanu, parasola namiotu itd zabierac.
Pogoda dopisała, choć ja nie lubie się smażyć wiec raczej w cieniu siedziałam i bawilam się z Zosią:-)
Młoda pierwszy raz na plaży znieruchomiała i pokazywała, ze ma brudne rączki i piasek między paluszkami u nóżek:-D
Kolejne dni już lepiej, podobały jej się zabawy na brzegu morza, zbieranie kamyczków i pluskanie w wodzie:-) Pare razy byłyśmy też na basenie i moja stokrotka świetnie już sobie radzi, macha nóżkami i sama pływa, w kółeczku oczywiście:-)
Jedno co to w pierwszym apartamencie miałabyć klima ale oczywiscie sie popsuła i był straszny skwar bo to apartament na 5 piętrze ze szklanym dachem zasłanianym roletą(idealny dla pary na romantyc\zny wypad), w drugim był problem z wodą, raz leciała gorąca a raz zimna co bylo bardzo denerwyjące.
Co do jedzenia to młoda próbowała tego co my jedliśmy, jednak i tak starałam sie aby jadła swoje jedzonko bo bałam sie alergii. Obiadki jadła już raczej w mieszkaniu podgrzewane, ale jak czasem wypadło, że byłyśmy w porze obiadowej na plaży to brałam jakąś zupkę i normalnie bez podgrzewania dawałam a że rzadsze niż obiadek to nie było problemu.
Jedzenia piasku sie niestety nie uniknie:-)
Jednak trzymałam częsciej młodą na plaży w pampku i majteczkach z koszulką bo jak pare razy była bez pieluszki to miała tyle piasku, że ją poobcierał dosyć mocno.
Oczywiście przewijanie to był nielada wyczyn bo młoda miała przeciez tyle rzeczy do zobaczenia i zrobienia, że nawet sekundy nie chciała poleżec, zresztą usypianie też było związane z płaczem.
Ponieważ Zofia się przestawiła i chodziła spać 22-23 to wstawała o 9 więc na plaze jak było w miare leciałyśmy koło 11 i młoda spała w namiociku po 2 sniadaniu czyli ok 13.
W drodze powrotnej zajrzałyśmy do gdyńskiego akwarium i poogladałyśmy rybki:-) no i Zosia spotkała się z tatusiem:-) ale była tata parówa, że wypiła 2 butelki picia i jak już jechałyśmy to tak nasikała że jej z pampka wyleciało i fotelik obsikała wiec było przymusowe przebieranie. Dobrze, że jechałyśmy samochodem rodziców co ma klime to było ok. Z Gdyni wyjechałyśmy o 17 a Zosia o 20 po deserku i przymusowym przebieranku poszła spać i wstała dopiero pod blokiem:-)
 
Efe,a co ci dolega ze do neurologa masz isc...kurcze bo jakos mi umknelo,czy jak?
Anetko kręgosłup mi siadł po porodzie i chodze jak babcia czasami:-(

Dominka ja z moim wczoraj zaliczyliśmy taki prawdziwy wypad nad morze i więcej rzeczy taskać się chyba już nie dało. Wózek, parawan, koc, namiot itp. Masakra!
Teraz poszukam jakiegoś sposobu żeby zmniejszyć ilość rzeczy. I na bank już więcej wózka tachać nie będziemy! Choć w sumie i mała w nim spała i jadła i robił z parasolką za cień. Ale wolę już ten namiot choć duszno w nim było że hej.

Malinka ucz się na naszych błędach i spisuj co brać ze sobą a co nie, bo na prawdę można się nieźle urządzić.;-)

My po wizycie u moich staruszków. Mała już nie potrafi zasnąć nigdzie indziej niż w swoim łóżeczku:-( A pamiętacie jak narzekałam że mi tylko na spacerze śpi?!
Wczoraj jak wracaliśmy to zmrużyła oko na 2 minuty i jak stanęliśmy po rybkę to się obudziła i nie spała do nocy, ponad 6 godzin!

Aaaa dziś zrobiła sama 3 kroczki ode mnie do fotela na którym siedział tatuś. Jeden potrafiła zrobić ale teraz były 3 albo 4! Normalnie serce mi stanęło na ten ułamek sekundy!:-D
 
reklama
Efe to gratki dla Gabi za odwage:-)
Ja też się wkurzałam za ilosć tych gratów bo zabawki dla zosi,parawan, parasol, namiocik(fakt duszno w nim było) ręczniki, koc, wielka torba innych gratów no i wózek...prawdziwa wyprawa, ale prawde mówiąc to wózek dużo daje, już nie chodzi o cień czy usypianie bo młoda może ze 2 razy w nim spała, ale o tachanie wszytskich gratów. Wsadzałam do kosza reczniki i koc, namiocik, gdzieś tam jeszcze upchnęłam parasol, na rączke wiaderko z innymi pierdołami i mama pchała a ja big torbe na ramie i parawan pod pache:-) i hej na plaże:-)
Miałam ze sobą chuste ale byłyśmy tylko raz na rannym spacerze brzegiem morza jak było chłodniej, a w inne dni to byśmy się obie ugotowały no i nie wiem kto by to wszystko niósł...Choć jak się z mężem jedzie to można z niego wielbłąda zrobić:-D a ja byłam z mamą, która pojechała połamana(przed samym wyjazdem babcia jej jeszcze zastrzyki robiła i cały wyjazd mama na lekach) wiec nie chciałam jej obciążać. Stąd moje stwierdzenie, że na polskich plażach powinny być jakieś miejscówki czy coś takiego...a no i jak we władku sa ułożone na poczatku plazy dechy to powinny być też ułożone co jakis czas dechy doprowadzajace do morza tam jest tyle osób z dziecmi i kazdy tacha ten wózek przez ten piach...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry